Osoby wybierające się na koncerty zespołu Metallica na Stadionie Narodowym dostały zaskakujące, wręcz bulwersujące wiadomości. Live Nation, czyli organizator, zakazuje na terenie "wnoszenia plecaków, torebek i wszelkiego rodzaju bagażu niezależnie od ich rozmiaru". Można pod to podpiąć praktycznie wszystko do przechowywania rzeczy. Alternatywą jest pozostawienie "bagażu" w depozycie. Koszt? 50 zł.
Reklama.
Podobają Ci się moje artykuły? Możesz zostawić napiwek
Teraz możesz docenić pracę dziennikarzy i dziennikarek. Cała kwota trafi do nich. Wraz z napiwkiem możesz przekazać też krótką wiadomość.
O zmianach w regulaminie imprez organizowanych przez Live Nation było już głośno parę miesięcy temu. Firma odpowiada za występy największych gwiazd (ma praktycznie monopol), więc wzbudziło to obawy o to, jak to będzie wyglądać w praktyce. Już w ten weekend tysiące osób może odczuć "nowelizację" na własnej skórze.
Kontrowersyjny zapis w regulaminie Live Nation. Zabrania wnieść na koncert "bagaż niezależnie od rozmiaru"
Na oficjalnej stronie organizatora jest zapis o tym, czego nie można wnieść na koncert (również poinformowało o tym mailu do osób, które bilety). Większość rzeczy jest oczywistych (może z wyjątkiem butelki z wodą), ale najbardziej kontrowersyjny zapis dotyczy właśnie "wszelkiego rodzaju bagażu niezależnie od ich rozmiaru".
Czy ochroniarz na bramce będzie kazał oddać nam do depozytu np. saszetkę vel nerkę? Wiele osób przekona się o tym już dziś (5 lipca) wieczorem, bo Metallica zagra swój pierwszy z dwóch koncertów na PGE Narodowym (kolejny w niedzielę, 7 lipca).
Wielu koncertowiczów idzie na koncert z portfelem, kluczykami i smartfonem, który można schować do kieszeni. Wielu z nas ma jednak dodatkowe "akcesoria". Niektórzy np. potrzebują o danej godzinie wziąć leki, podładować smartfona powerbankiem (przecież zjadą się ludzie z całej Polski), gdzieś trzymać okulary w etui, by się nie zniszczyły w pogo etc.
Z kolei fanki mają ze sobą przybory do makijażu, podpaski, chusteczki nawilżane, cokolwiek. Dobrze wiemy, że często kobiece jeansy nie mają kieszeni, ale nawet jakby miały, to nie pomieszczą tych wszystkich mniej lub bardziej niezbędnych rzeczy wszystkie rzeczy.
Do tego dochodzi kwestia np. bluzy czy kurtki przeciwdeszczowej (np. w niedzielę ma padać, a dach pewnie będzie otwarty), którą można schować do torby na plecy. Mogliby do niej też schować koszulki kupione na miejscu. To chyba też niestety nie przejdzie.
Fani zespołu Metallica są wściekli na Live Nation. "Paczkę podpasek mam nieść w zębach?"
Nowy zapis spotkał się z ostrą i całkiem uzasadnioną reakcją fanów nie tylko metalu (np. pod tym postem). Na Wykopie zostało to nazwane "wyzyskiem polskich uczestników koncertów". Bo za depozyt nie ma kaucji zwrotnej, tylko ta kasa przepada (na konto LiveNation).
Osoby, które nie doczytają regulaminu, będą musiały oddać te rzeczy do depozytu i płacić. Dlatego dajcie o tym znać bliskim, którzy się wybierają na te czy inne koncerty tego organizatora. Lepiej ograniczyć nasze "szpargały" to minimum lub przygotować się na opłatę w wysokości 50 zł. I przyjść wcześniej, by w czasie koncertu nie stać w kolejce.
Ponadto tak jest podobno tylko... w Polsce. "Niektórzy Internauci informują, że takie zapisy nie występują w innych krajach, gdzie trwa trasa koncertowa zespołu Metallica w ramach tej samej trasy koncertowej. Z tego co zrozumiałem, za całą trasę odpowiada Live Nation, więc ciężko tutaj powiedzieć, że różne firmy mają różną politykę. I podobno taki zapis występuje tylko w Polsce" – napisał użytkownik Wykopu.
Jeden z komentujących napisał, że był na tej samej trasie w Austrii i tam również nie można było wnosić dużych rzeczy, tylko takie o maksymalnym rozmiarze A4. Tak więc niewielkie torebki byłyby okej. Do tego depozyt był darmowy.
Na koncert zespołu Metallica nie wniesiesz nawet torebki. Tzn. wniesiesz, ale do depozytu za 50 zł
Live Nation ma też gotową formułkę, którą przesyła w mailach. Pewna koncertowiczka zapytała o "mini saszetkę" i dostała ogólną odpowiedź. Została odesłana do regulaminu i poinformowana o depozycie. Tak, jakby to potwierdzało obawy, że nawet malutkie "bagaże" będą zatrzymywane na bramce.
I to też prawdopodobnie nie jest tylko "martwy zapis", o czym świadczy jeden z komentarzy pod wspomnianym wpisem na Wykopie. Już po pandemii rozwiązanie było testowane w Polsce i co prawda dotyczyło tylko małego plecaka, ale jednak było respektowane.
Możliwe, że zapis tylko brzmi tak groźnie i przez to wprowadza takie zamieszanie, ale polski oddział Live Nation na pewno zdaje sobie sprawę z wątpliwości koncertowiczów, bo trąbi się o tym od miesięcy w mediach społecznościowych.
Mógłby więc wydać odpowiednie oświadczenie (na pytania dziennikarzy też nie odpowiada), a skoro tego nie robi, to wiadomo, jaka jest odpowiedź. Pozostaje tylko liczyć na wyrozumiałość panów i pań na bramkach. Może przymkną oko na torebki czy saszetki, które na dobrą sprawę nawet trudno nazwać bagażem.
Dziennikarz popkulturowy. Tylko otworzę oczy i już do komputera (i kto by pomyślał, że te miliony godzin spędzonych w internecie, kiedyś się przydadzą?). Zawsze zależy mi na tym, by moje artykuły stały się ciekawą anegdotą w rozmowach ze znajomymi i rozsiadły się na długo w głowie czytelnika. Mój żywioł to popkultura i zjawiska internetowe. Prywatnie: romantyk-pozytywista – jak Wokulski z „Lalki”.
Zabronione jest również wnoszenie na teren imprezy plecaków, torebek i wszelkiego rodzaju bagażu niezależnie od ich rozmiaru, wskaźników laserowych, wszelkich napojów alkoholowych oraz środków odurzających, a także butelek z napojami niezależnie od ich rozmiaru i materiału z którego są wykonane.