
W Boże Narodzenie o godzinie 11 w mieszkaniu w Namysłowie u dwuletniej Marysi zatrzymało się krążenie. Natychmiast wezwano karetkę. Na miejsce przyleciał też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a także strażacy i policjanci – podaje Radio Opole. Lekarze walczyli o życie dziewczynki przez 50 minut, ale niestety bezskutecznie. Ostatecznie medyk stwierdził zgon dwulatki.
Informacje o śmierci dziecka przekazał burmistrz Namysłowa Bartłomiej Stawiarski. "Szok i niedowierzanie... W ten świąteczny dzień spadła na nas jak grom z jasnego nieba tragiczna informacja o śmierci dwuletniej dziewczynki, mieszkanki Namysłowa. W imieniu całej naszej lokalnej społeczności łączę się w niewyobrażalnym bólu z rodzicami i bliskimi. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co czujecie, nie ma większej tragedii, niż śmierć dziecka... Niech dobrzy aniołowie otulają cię do ostatniego snu Marysiu..." – czytamy w poście burmistrza Namysłowa na Facebooku.
Policjanci, którzy przybyli na miejsce tragedii, wykluczyli udział osób trzecich. W rozmowie z Radiem Opole dyżurny Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu przekazał, że prokuratura może zabezpieczyć ciało dwulatki do przeprowadzenia sekcji zwłok.
Zobacz także
Informowaliśmy także w Top Newsach o innym tragicznym wydarzeniu. 15-latek spotkał się w pierwszy dzień świąt z dziewczyną w parku w centrum Łodzi. Niedługo potem, po godzinie 18 w świąteczny poniedziałek 26 grudnia na wiadukcie u zbiegu ulic Mickiewicza i Żeromskiego miał miejsce straszny wypadek.
15-latek zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. . Szedł kładką nad trasą W-Z i w pewnym momencie spadł z niej wprost pod koła nadjeżdżającego bmw. Niestety, poniósł śmierć.