policja numer 112 kobieta przemoc domowa partner nie chciał seksu stopnica
Ona "tego" chciała, a on nie. Zadzwoniła więc na 112 ze zgłoszeniem przemocy domowej Fot. Rafal Gaglewski/REPORTER, WOKANDAPIX/Pixabay

Policjanci często są wysyłani do bzdurnych interwencji, ale czegoś takiego jeszcze chyba nie było. W weekend dostali zgłoszenie o przemocy domowej, do której miało dojść w jednej z miejscowości w gminie Stopnica (woj. świętokrzyskie). Kiedy przyjechali na miejsce, okazało się, że prawdziwy powód wezwania był zgoła inny.

REKLAMA

W niedzielę (8 września) przed godziną 22 na numer alarmowy zadzwoniła kobieta, która twierdziła, że jej partner ją bije. Operator pilnie wysłał na miejsce policjantów z Buska-Zdroju. Jakież musiało być ich zdziwienie (wymieszane pewnie ze złością), gdy w mieszkaniu zastali parę pijanych 42-latków, którzy nie dogadali się w łóżku.

Ona "tego" chciała, a on nie. Zadzwoniła więc na 112 ze zgłoszeniem przemocy domowej

"Jak się okazało, nie doszło do żadnych aktów przemocy, lecz partner kobiety nie chciał odwzajemnić jej 'amorów'. Rozczarował partnerkę, kładąc się spać. Niezadowolona z tego faktu 42-latka zadzwoniła na numer 112 i zgłosiła awanturę. Za zgłoszenie bezpodstawnej interwencji została ukarana mandatem karnym" – informują policjanci. Portal "Echo Dnia" dowiedział się, że niezaspokojona kobieta dostała 100 zł mandatu. Policjanci przypominają, że "w chwili gdy służby zajęte są obsługą niezasadnego zgłoszenia, ktoś może pilnie potrzebować pomocy". Z 42-latką obeszli się jednak łagodnie, bo kodeks wykroczeń przewiduje wyższe kary.

"Kto chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia – podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1 500 złotych. Jeżeli wykroczenie spowodowało niepotrzebną czynność, można orzec nawiązkę do wysokości 1 000 złotych" – czytamy w art. 66 kodeksu wykroczeń.

Z błahymi akcjami ratunkowymi zmagają się nie tylko policjanci, ale i np. TOPR. Dzień wcześniej w TopNewsach pisaliśmy o turystce, która wezwała "taksówkę" (czyt. śmigłowiec) do prawdopodobnie skręconej kostki. Internauci ją zmiażdżyli w komentarzach, ale część trzymała też jej stronę.