Zakazana zabawa nastolatków oburzyła rodziców. "Kładą rękę i czekają na sygnał"

Agnieszka Miastowska
16 kwietnia 2024, 11:15 • 1 minuta czytania
Wszystko zaczęło się od filmiku na TikToku, w którym przejęta matka opowiedziała, czego dowiedziała się od swojej córki. Dziewczynka zdradziła jej, że chłopcy i dziewczynki bawią się w szkole w grę o nazwie "wóz strażacki". Niech was nie zmyli nazwa. To zabawa o podtekście seksualnym, która zaczyna się od tego, że chłopiec kładzie dłoń na udzie dziewczynki i przesuwa ją w górę. Najgorsze, co dzieje się, gdy ta chce powiedzieć "stop".
Zakazana seksualna zabawa nastolatków. Nazywa się wóz strażacki Fot. Pexels
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Zabawa nastolatków w wóz strażacki – to może być molestowanie!

O niebezpiecznych zabawach nastolatków słyszeliśmy już wiele razy. Był osławiony "niebieski wieloryb", który był wyzwaniem polegającym na wykonywaniu kolejnych kroków, dążących do wprowadzenia organizmu w stan psychozy.


Było "słoneczko", które miało być zabawą polegającą właściwie na seksie grupowym nastolatków, wiele osób twierdziło, że jest to na szczęście jedynie miejska legenda, a nastolatkowie tak daleko się nie posuwają. Teraz z pierwszej ręki możemy usłyszeć o kolejnej zabawie, która może być nawet furtką do molestowania seksualnego.

A o wszystkim poinformowała na TikToku kobieta o nicku @the.funny.nurse. – To apel do rodziców nastolatków. Moja 11-letnia córka właśnie poinformowała mnie, że teraz chłopcy grają w grę zwaną wozem strażackim – mówi zaniepokojona matka w klipie.

Kobieta początkowo nie wiedziała, co to ma znaczyć, ale dziewczynka szybko jej wyjaśniła. – Wyobraźcie sobie, że chłopiec kładzie rękę na udzie koleżanki i mówi jej: 'Moja ręka to wóz strażacki. Zamierzam powoli przesuwać ją w górę. Ale kiedy poczujesz się niekomfortowo, powiedz czerwone światło'" – opisuje kobieta. 

Jest to więc gra o charakterze seksualnym, która ma jednak zawierać w sobie hasło bezpieczeństwa. I tutaj dochodzimy do przemocowego charakteru wyzwania. Jak tłumaczy kobieta, nawet jeśli dziewczynka nie zgodzi się na dalszy dotyk, to chłopak – zgodnie z zasadami gry – może to zrobić wbrew jej woli i obrócić molestowanie w żart.

– Chłopiec powoli przesuwa rękę w górę, aż dziewczynka poczuje się niekomfortowo i powie: "Czerwone światło". A wiesz, co robią te małe pierdoły? Mówią: "Przepraszam, wozy strażackie nie zatrzymują się na czerwonym świetle". I przesuwają rękę w górę, aż dotkną krocza dziewczyny – mówi już widocznie zbulwersowana kobieta.

Warto w tym momencie przypomnieć definicję molestowania seksualnego, by nie bagatelizować podobnych incydentów i nie wkładać ich do szufladki "głupich nastoletnich zabaw". To coś o wiele bardziej poważnego, co może skończyć się traumą dla jednego z "graczy".