Fot. Instagram @rodzina_clarke
Reklama.

Pięcioraczki z Horyńca – za co żyją? Matka powiedziała o pracy na etat

Wielokrotnie pisaliśmy o rodzinie pięcioraczków z Horyńca. Aktualnie rodzina żyje w Tajlandii. Przypomnijmy, że mowa o jedenastce dzieci i dwójce rodziców. Ostatnio pani Dominika Clarke opowiedziała na Instagramie o tym, ile kosztowała ich przeprowadzka w wymarzone miejsce.

  • 34 tys. zł za bilety na samolot,
  • 2,5 tys. zł za autobus z Horyńca na lotnisko w Warszawie,
  • 9 tys. zł za usługę VIP na lotnisku,
  • prawie 5 tys. zł na szczepienia itd.
  • Dodać do tego należy jeszcze nocleg w Dubaju, ubezpieczenie turystyczne, a ostatecznie rodzina wydała na podróż ponad 54 tys. zł! Internauci, którzy zawsze są ciekawscy po raz kolejny zaczęli zadawać rodzinie pytania o ich zarobki.

    W końcu samo utrzymanie gromadki jedenaściorga dzieci to nie lada wyzwanie, nie mówiąc o kosztach przeprowadzki i wynajęcia ogromnej willi w Tajlandii. Pani Dominika zdradzała zresztą wcześniej, że rodzina swojego domu z Polski nie sprzedała. Nie miała więc nagłego zastrzyku gotówki.

    Rodzina jednak nigdy nie ukrywała z czego się utrzymuje. Pani Clarke mówiła wprost, że jej mąż jest emerytowanym wojskowym, a poza jego emeryturą prowadzą także swoją działalność. Internauci pozostali sceptyczni,.

    "Dla mnie to wszystko dziwne. Manna z nieba spada?" – zapytała jedna z internautek. Matka pięcioraczków postanowiła powiedzieć wprost, co myśli o pracy na etat i jak ta różni się od jej aktualnego zawodu.

    Kobieta w końcu dużo czasu poświęca dzieciom, poza tym sama na co dzień gotuje, do pomocy ma tylko jedną nianię – trzeba przyznać, że to nie za wiele rąk do pomocy przy jedenastu pociechach.

    Jak więc godzi pracę, a właściwie kilka prac z wychowaniem tak dużej rodziny? Postanowiła odpowiedzieć, czym jej praca różni się od pracy na etat.

    – Nic nam z nieba nie spada. To nie jest tak, że nam coś spada i my mamy. Na wszystko bardzo ciężko pracowaliśmy i pracujemy. Wiem, że niektórym się to po prostu w głowie nie mieści, ale nie ma tylko i wyłącznie pracy na etat. Praca na etat bardzo ogranicza finansowo, bo idziemy do jakiejś pracy i dostajemy jakąś zapłatę za określony i czas i mamy taką ścianę, która powoduje, że więcej po prostu nie możemy zarobić w tej pracy – odpowiedziała Dominika Clarke.

    Podkreśliła, że posiada kilka biznesów, nie pracuje na etat, a to zapewnia jej większe zarobki i elastyczny czas pracy. – Niestety, moim największym ograniczeniem jest czas. Czasu jednak nie mogę powiększyć, więc zarabiamy tyle, żeby zaspokoić potrzeby naszej rodziny – podsumowała.

    Dodała, że poza kilkoma biznesami nie bez znaczenia są oszczędności rodziny. – Sprzedaliśmy wiele rzeczy, wiele sprzętów w naszym domu, sprzedaliśmy nasz bardzo fajny duży samochód. Ale też pracujemy, więc cały czas generujemy jakiś przychód – przyznała.