Chłopiec urodził się dwa razy. To uratowało mu życie
Chłopiec urodził się dwa razy. To uratowało mu życie Fot. 123rf/zdjęcie seryjne
Reklama.

Chłopiec urodził się dwa razy – jak to możliwe?

Gdy Lisa dowiedziała się, że jej nienarodzony syn cierpi na rozszczep kręgosłupa (spina bifida) – wadę wrodzoną, która sprawia, że rdzeń kręgowy i kręgosłup nie rozwijają się prawidłowo w trakcie ciąży, była przerażona.

Ten rodzaj wady może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, m.in. do trudności z poruszaniem się, a także powodować gromadzenie się płynów w mózgu – co z kolei może prowadzić do trwałych uszkodzeń neurologicznych. Początkowo diagnoza dziecka brzmiała jak wyrok, ale wtedy lekarze zaproponowali Lisie pewne rozwiązanie. Przedstawili jej nadzieję w postaci niezwykle skomplikowanej operacji płodu.

Mowa o operacji wewnątrzmacicznej. Ale skąd słowa o powtórnym urodzeniu? Chodzi o to, że podczas niej dziecko jest tymczasowo wyjmowane z macicy, aby można było przeprowadzić operację naprawczą, a następnie umieszczane z powrotem w łonie matki, gdzie ciąża jest kontynuowana. Trzeba więc przyznać, że to sytuacja naprawdę niezwykła. Noworodek znalazł się poza ciałem matki, więc przyszedł na świat, ale potem wrócił do macicy i urodził się już w sposób naturalny w 38 tygodniu ciąży.

Zarówno matka jak i lekarze odetchnęli z ulgą, gdy Luca urodził się jako zdrowe dziecko, choć nadal boryka się z pewnymi problemami, te jednak nie zakłócą jego życia w wyraźny sposób.

Po urodzeniu musiał spędzić osiem dni w oddziale intensywnej terapii noworodków, gdzie lekarze monitorowali jego stan. Wiele osób nigdy nie słyszało o operacji, w której konieczne jest wyjęcie dziecka z macicy i nic dziwnego.

Jak wyjaśnia w rozmowie z "The Sun" dr Hana Patel, lekarz NHS, tego typu operacje są nadal rzadkością, a tylko 1 na 1000 ciąż wymaga takiej interwencji. Ale możliwa jest ona i tak w przypadku jak najszybszej diagnozy i tak właśnie stało się w przypadku syna Lisy.