<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[TopNewsy.pl - Dom]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii Dom w TopNewsy.pl]]></description>
		<link>https://topnewsy.pl/c/16,dom</link>
				<generator>topnewsy.pl</generator>
		<atom:link href="https://topnewsy.pl/rss/kategoria,16,dom" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/9491,wlasciciele-dostana-od-rzadu-120-dni-potem-wywlaszczenie-i-wyprowadzka</guid><link>https://topnewsy.pl/9491,wlasciciele-dostana-od-rzadu-120-dni-potem-wywlaszczenie-i-wyprowadzka</link><pubDate>Thu, 04 Sep 2025 16:43:51 +0200</pubDate><title>Właściciele dostaną od rządu 120 dni. Potem wywłaszczenie i wyprowadzka</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/89cb7f3582064d1309c38c9dd5df647e,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Rząd zatwierdził nowelizację ustawy, która ma uporządkować proces wywłaszczeń i wypłat rekompensat. Zgodnie z przyjętymi rozwiązaniami właściciele gruntów przeznaczonych pod wielką inwestycję będą mieli minimum 120 dni na opuszczenie swoich domów.

Planowany między Warszawą a Łodzią Centralny Port Komunikacyjny ma pełnić rolę największego hubu komunikacyjnego w Europie Środkowo-Wschodniej. W jego założeniach znalazła się integracja transportu lotniczego, kolejowego i drogowego. Projekt jest rozwijany od lat, to jego ostateczny kształt wciąż pozostaje niepewny. 
Rząd Donalda Tuska realizuje go "według własnego pomysłu, stawiając między innymi na kolej dużych prędkości". A to stoi w sprzeczności z wcześniejszą wizją poprzedniej ekipy i koncepcją wspieraną przez prezydenta Karola Nawrockiego.
CPK, czyli projekt wciąż budzący emocje
Prezes Stowarzyszenia Ekonomiki Transportu Paweł Rydzyński w rozmowie z Polskim Radiem 24 stwierdził, że "bardzo dobrze się stało, że rząd, oczywiście dokonując licznych korekt, postanowił projekt utrzymać". Ekspert zaznaczył jednak, iż to właśnie budowa sieci kolei dużych prędkości i modernizacja istniejących tras będzie większym wyzwaniem niż samo lotnisko.
Co się zmienia? 26 sierpnia 2025 roku Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji. Jak informuje KPRM, głównym celem zmian jest ochrona praw mieszkańców, uproszczenie procedur i skrócenie czasu oczekiwania na odszkodowania.
– Nowelizacja ustawy o CPK to konkretna odpowiedź na problemy, które zgłaszali nam mieszkańcy i właściciele gruntów. Przepisy te zapewnią większą przewidywalność całego procesu, wzmocnią prawa obywateli i przyspieszą realizację inwestycji – powiedział wiceminister infrastruktury i pełnomocnik rządu ds. CPK Maciej Lasek.
Jednym z kluczowych zapisów jest możliwość nadania decyzji lokalizacyjnej rygoru natychmiastowej wykonalności, co pozwoli wojewodzie szybciej ustalać wysokość rekompensaty.
120 dni na wyprowadzkę, ale za to będą odszkodowania
Dzięki nowelizacji właściciele nieruchomości zyskają jasny termin na opuszczenie swoich domów – nie krótszy niż 120 dni.
Liczenie tego okresu zależy od rodzaju decyzji:
 jeśli decyzja lokalizacyjna stanie się ostateczna, termin biegnie od dnia jej uprawomocnienia,
 jeśli nadano jej rygor natychmiastowej wykonalności, 120 dni liczy się od wydania decyzji o wysokości odszkodowania.

Nowe regulacje mają zapobiegać sytuacjom, w których mieszkańcy zmuszeni byliby wyprowadzać się bez wiedzy, jaka kwota im przysługuje. Właściciele będą mogli ubiegać się o zaliczkę w wysokości 85 proc. odszkodowania ustalonego w pierwszej instancji. Środki mają być wypłacane w ciągu 30 dni od złożenia wniosku.
Przewidziano także dodatkową zachętę. Ci, którzy zdecydują się przekazać nieruchomość "niezwłocznie" (w ciągu 30 dni od otrzymania zawiadomienia), mogą liczyć na 5-procentowy bonus doliczony do wartości odszkodowania.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/89cb7f3582064d1309c38c9dd5df647e,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/89cb7f3582064d1309c38c9dd5df647e,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Rząd zatwierdził nowelizację ustawy, która ma uporządkować proces wywłaszczeń.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/9446,tyle-masz-czasu-na-dopelnienie-tego-obowiazku-w-domu-potem-beda-kary</guid><link>https://topnewsy.pl/9446,tyle-masz-czasu-na-dopelnienie-tego-obowiazku-w-domu-potem-beda-kary</link><pubDate>Fri, 29 Aug 2025 18:57:19 +0200</pubDate><title>Tyle masz czasu na dopełnienie tego obowiązku w domu. Potem będą kary</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/950d3eb15043d2365abf5db1eef250bd,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zaczęły obowiązywać znowelizowane przepisy przeciwpożarowe. Nakładają one na właścicieli i zarządców nieruchomości obowiązek instalacji czujników dymu, a w wybranych przypadkach także czujników tlenku węgla.

Terminy na montaż urządzeń zostały jasno określone. Zignorowanie nowych regulacji może oznaczać dotkliwe kary finansowe, a w niektórych sytuacjach nawet odpowiedzialność karną.
Kogo obejmuje obowiązek?
Każde mieszkanie i dom muszą być wyposażone w co najmniej jedną autonomiczną czujkę dymu. To wymóg bez wyjątku. Jeśli w lokalu działa urządzenie spalające paliwo – np. piecyk gazowy, kominek, kocioł C.O. albo kuchenka gazowa – konieczny jest również montaż czujnika tlenku węgla.
Lokale korzystające wyłącznie z urządzeń elektrycznych (np. kuchni indukcyjnych) potrzebują jedynie czujnika dymu. Przepisy obejmują nie tylko domy prywatne, ale również hotele, pensjonaty i apartamenty przeznaczone na wynajem.
Jakie są najważniejsze obowiązki?
Czujnik dymu:
wymagany w każdym lokalu mieszkalnym – zarówno nowym, jak i istniejącym,
obowiązuje także w hotelach, pensjonatach i obiektach noclegowych.

Czujnik czadu:
konieczny tam, gdzie odbywa się spalanie paliw stałych, ciekłych lub gazowych,
niepotrzebny w lokalach z wyłącznie elektrycznym wyposażeniem.

Do kiedy trzeba zamontować czujniki?
Od 23 grudnia 2024 r. – każdy nowy dom i mieszkanie muszą mieć czujkę dymu, a lokale z urządzeniami spalającymi paliwo także czujkę tlenku węgla.
Do 30 czerwca 2026 r. – hotele, pensjonaty i apartamenty na wynajem muszą być dostosowane do tych wymagań.
Do 1 stycznia 2030 r. – ostateczny termin dla istniejących mieszkań i domów zbudowanych przed wejściem w życie nowych przepisów.

Jakie kary grożą za brak czujników?
Brak czujników zostanie potraktowany jako naruszenie przepisów przeciwpożarowych. Właściciel lub zarządca musi liczyć się z konsekwencjami:
grzywną do 5000 zł,
w skrajnych sytuacjach – karą aresztu,
odmową odbioru technicznego nowego budynku przez straż pożarną.

W razie pożaru ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania, powołując się na "rażące niedbalstwo" związane z brakiem wymaganych urządzeń.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/950d3eb15043d2365abf5db1eef250bd,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/950d3eb15043d2365abf5db1eef250bd,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Czas na dopełnienie nowego obowiązku w domu.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/9302,to-ogloszenie-wywolalo-burze-wlasciciel-chce-50-zl-za-ogladanie-mieszkania</guid><link>https://topnewsy.pl/9302,to-ogloszenie-wywolalo-burze-wlasciciel-chce-50-zl-za-ogladanie-mieszkania</link><pubDate>Thu, 14 Nov 2024 06:28:44 +0100</pubDate><title>Takiego ogłoszenia ze sprzedażą mieszkania jeszcze nie było. 50 zł kosztuje samo oglądanie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/7bf8329f49c954eb8a38b710bf68266f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Co chwile hitami internetu są ogłoszenia z "mikroapartamentami" o powierzchni 10 m2 za chore pieniądze. Ta oferta z Ostrowca Świętokrzyskiego na pierwszy rzut oka wydaje się w porządku aż do ostatniego akapitu. Właściciel wyjaśnia, że trzeba zapłacić dodatkowe 50 zł za samo oglądanie jego lokum. Jego wyjaśnienie jest dla niektórych osób całkiem... rozsądne.

Jeśli nie jesteśmy bardzo zdesperowani, nie bierzemy pierwszego z wierzchu mieszkania, które znajdziemy w internecie. Najpierw badamy rynek, oglądając różne serwisy z ogłoszeniami, fatygując się na miejsce w przypadku najbardziej atrakcyjnych ofert. Normalna sprawa.
Sprzedający zdają sobie sprawę, że potencjalnych klientów będą mieć wielu. Nie można też oczekiwać od nich, że od razu podpiszą umowę. To chyba też oczywista kwestia i choć przyjmowanie i oprowadzanie gości nie zawsze jest przyjemne, to tak jest, było i będzie. 
Wygodniccy mogą się wyręczyć agencjami nieruchomości, ale nie każdy chce przecież wydawać pieniądze i to większe niż 50 zł. Stąd wielu właścicieli mieszkań po prostu zajmuje się tym na własną rękę. Pierwszy raz jednak widzimy (mówię za siebie), by ktoś chciał brać kasę za samo oglądanie mieszkania, jakby to była jakaś atrakcja turystyczna.
Sprzedający wprowadził dodatkową opłatę za oglądanie mieszkania. "Ja mam 200 km od mieszkania. Oglądający nie są rzetelni"
Powyższe ogłoszenie trafiło na Demotywatory, ale jest autentyczne. Viralem stało się z powodu ostatniego akapitu. 
"Z uwagi na fakt, że niektórzy są nierzetelni i nie pojawiają się po umówieniu terminu albo przychodzą sobie z ciekawości pooglądać mieszkanie, a ja mam dość daleko, to wprowadzam opłatę 50 zł za oglądanie mieszkania. W razie podpisania umowy przedwstępnej kwota jest zwracana" – czytamy w ofercie z początku listopada.
Tak więc, jeśli ostatecznie kupimy mieszkanie, odzyskamy "kaucję". Pozostałe osoby jednak nie będą mogły na to liczyć. Dlaczego właściciel wprowadził taką opłatę? Kluczowa okazała się odległość.
– Ja mam 200 km od mieszkania. Oglądający nie są rzetelni. Wiele osób dzwoni, pyta o mieszkanie. Ogląda z ciekawości. Ja wydaję pieniądze na paliwo i tracę – przyznał właściciel w rozmowie z portalem O2.pl.
Jak to w ogóle wygląda w praktyce? – Zapłaci pan, jak wejdzie pan do mieszkania. Nie musi mi pan przelewać. Spotkamy się i da mi pan pieniądze – zapewnił mężczyzna. Pytanie o jakieś potwierdzenie czy paragon wyśmiał, bo "jest osobą prywatną". Po prostu trzeba zaufać mu na słowo.
I wbrew pozorom... zainteresowanych miało być sporo, a jedna osoba już ponoć się skusiła i jest w trakcie podpisywania umowy. Nietypowy pomysł i tak wywołał kontrowersje. Jedni twierdzą, że właściciel robi na tym dodatkowy biznes, a inni go rozumieją.
Inny internauta napisała, że to "norma". "Agencja nieruchomości jakiś czas temu chciała ode mnie 400 zł za zdradzenie adresu mieszkania do wynajęcia, które chciałem obejrzeć" – napisał. 
A skoro powyższe mieszkanie z taką zaskakującą opłatą znalazło nabywcę, to możemy się spodziewać, że również inni sprzedający pójdą tym krokiem i (niestety) stanie się to standardem.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/7bf8329f49c954eb8a38b710bf68266f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/7bf8329f49c954eb8a38b710bf68266f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Sprzedający wprowadził dodatkową opłatę. 50 zł za oglądanie mieszkania</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/9119,czy-jest-sens-zakrecac-grzejniki-w-bloku-zlodzieje-ciepla-tez-placa</guid><link>https://topnewsy.pl/9119,czy-jest-sens-zakrecac-grzejniki-w-bloku-zlodzieje-ciepla-tez-placa</link><pubDate>Mon, 11 Nov 2024 14:11:38 +0100</pubDate><title>Czy jest sens zupełnie zakręcać grzejniki? &quot;Złodzieje ciepła&quot; też muszą płacić za ogrzewanie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/77cc3fe355ff7b5107bdb2d21d20cb79,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Co roku w okresie grzewczym wielu z nas zadaje sobie pytanie: ile zaoszczędzimy, jeśli nie będziemy odkręcać kaloryferów, zdając się na łaskę sąsiadów? Wychodzi na to, że nie za wiele, bo od kilku lat jest to uregulowane prawnie i takie cwaniakowanie nie ma aż takiego sensu jak kiedyś.

Mieszkanie w bloku rządzi się swoimi prawami. Jedno z nich dotyczy ogrzewania: teoretycznie gdyby wszyscy solidarnie włączali grzejniki, niekoniecznie "na piątkę", każdy by miał ciepło i byłoby sprawiedliwie.
Są jednak i tacy lokatorzy, którzy cwaniakują i nie odkręcają kaloryfera, by "podpiąć się" pod ciepło od sąsiada. Gdy takich osób jest więcej, osoby, które nie lubią marznąć, muszą jeszcze mocniej grzać, by wyrównać temperaturę w całym budynku. Problem stary jak bloki z wielkiej płyty.
Stałe opłaty za ogrzewanie w bloku są dla wszystkich. Nawet dla osób, które zakręcają kaloryfer 
Możliwe, że nadal nie wszyscy o tym wiedzą, ale w grudniu 2021 roku weszło rozporządzenie, określa warunki, w jakich właściciele i zarządcy nieruchomości są zobowiązani do rozliczania opłat za ogrzewanie oraz zasady montażu ciepłomierzy, podzielników ciepła lub wodomierzy.
"W praktyce oznacza to, iż każdy właściciel i zarządca nieruchomości wielolokalowych zobowiązany jest do sprawdzenia możliwości zastosowania indywidualnego rozliczenia w mieszkaniach oraz do aktualizacji zapisów regulaminów dot. wysokości opłat za ogrzewanie m.in. poprzez określenie maksymalnej i minimalnej opłaty za ciepło w przeliczeniu na metr kwadratowy mieszkania" – przypomniał Regionalny Fundusz Ekorozwoju.
Krótko mówiąc, od paru lat są dwie opłaty, a nie jedna: 
stała (opłata za zamówioną moc), którą płaci każdy właściciel/najemca mieszkania w zależności od metrażu 
zmienna, czyli po prostu odpowiadająca właściwemu zużyciu ciepła przez nas samych

Zatem zakręcając grzejnik, by ogrzać się przez ścianę, nie wyjdziemy na zero. Z drugiej strony wciąż trochę zaoszczędzimy... o ile sąsiedzi nie wpadną na podobny pomysł, co jest całkiem prawdopodobne przy obecnych podwyżkach. Poniżej grafika podziału kosztów ze strony półdzielni Chrobrego w Łodzi (może się to oczywiście różnić w zależności od tego, gdzie mieszkamy).
Pomimo tego i tak czasem zdarzają się wyjątki, niekiedy bardzo kosztowne. Gazeta.pl parę miesięcy temu pisała o sytuacji w Piasecznie, gdzie mieszkańcy bloku komunalnego  za ogrzewanie 13-metrowej kawalerki dostawali rachunek w wysokości 20 tys. zł. Koszty energii wzrosły, ale przecież nie aż o tyle.
Podejrzewali, że chodziło o to, że część mieszkań stała. Okazało się, że budynek był zasilany ze starej, przemysłowej kotłowni należącej do sąsiadującego hotelu. Nie obejmowały jej tarcze energetyczne, więc lokatorzy muszą płacić. W planach jest podłączenie bloku do miejskiego ciepła lub budowa nowej kotłowni.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/77cc3fe355ff7b5107bdb2d21d20cb79,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/77cc3fe355ff7b5107bdb2d21d20cb79,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Stałe opłaty za ogrzewanie są dla wszystkich. Nawet dla osób, które zakręcają kaloryfer w bloku</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/9092,scielisz-lozko-zaraz-po-przebudzeniu-lekarze-uwazaja-ze-to-blad</guid><link>https://topnewsy.pl/9092,scielisz-lozko-zaraz-po-przebudzeniu-lekarze-uwazaja-ze-to-blad</link><pubDate>Sat, 09 Nov 2024 15:12:49 +0100</pubDate><title>Ścielisz łóżko zaraz po przebudzeniu? Lekarze uważają, że to poważny błąd</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/00595519ad2f34c923a031e2722920cf,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz, a jak już wstaniesz... to nie doprowadzają od razu łóżka do ładu. Zaskoczeni? Okazuje się, że ścielenie pościeli po przebudzeniu nie jest dobrym pomysłem. Zwłaszcza dla alergików, a wszystko przez roztocza. Dlaczego to takie ważne i kiedy w takim razie powinniśmy to robić?

Dla wielu osób ścielenie łóżka to ostatnia rzecz, jaka im przychodzi do głowy w czasie porannej gorączki, by zdążyć do pracy lub szkoły. Niektórzy nie robią tego wcale i możliwe, że zdrowiej na tym wychodzą. Dlaczego?
Na co dzień wolimy o tym nie myśleć, ale nigdy nie jesteśmy sami w łóżku, nawet będąc singlami. Śpimy w nim razem z roztoczami kurzu domowego. To mikroskopijne pajęczaki, których nie widać gołym okiem. A są ich miliony.
Żywią się ludzkim naskórkiem. Dlatego szczególnie upodobały sobie nasze materace, kołdry i poduszki, które są dla nich niczym stołówka. Naskórek w nocy się łuszczy, a one sobie go jedzą, rozmnażają się i przez to takich niechcianych lokatorów jest jeszcze więcej.
Nie warto ścielić łóżka od razu rano. Roztocza lubią wilgoć, więc dajmy przeschnąć pościeli
I jaki to ma związek ze ścieleniem łóżka? Wyjaśnia to dr Sermed Mezher z Wielkiej Brytanii na swoim TikToku. Roztocza "uwielbiają wilgoć", więc "jeśli ścielimy nasze łóżka rano, to pomagamy im przetrwać i rozmnażać się". 
Świadomość tego jest straszna, ale jest coś gorszego: roztocza mogą prowadzić do różnych schorzeń zdrowotnych z alergiami na czele. – To może być problem, bo możesz nawet nie wiedzieć, że jesteś na nie uczulony, a powodują zatkany nos czy wysypki – dodaje.
Jest jednak prosty sposób na te małe paskudztwa. Nie wyeliminujemy zupełnie roztoczy, ale część ubijemy i ograniczymy ich namnażanie przez "pozostawienie niezasłanego łóżka na pół godziny do godziny". – Wilgoć wyparuje i zredukuje się ich liczba – zapewnia doktor. 
Podobnymi wnioskami podzielił się też inny lekarz, m.in. dr Stephen Pretlove w BBC czy
dr Myro Figura, tym razem na YouTube. Ten drugi uzupełnił, że chowanie pościeli zaraz po przebudzeniu, sprawia, że wilgoć z potu (a pocimy się w nocy nie tylko latem) zatrzymuje się w środku. Dlatego tak ważne jest, by dać jej przeschnąć po nocy. On nawet radzi, by zostawić ją na dwie godziny na łóżku.

                    
                Poza tym powinniśmy też zaopatrzyć się w narzuty osłaniające naszą pościel przed kurzem (można kupić nawet takie specjalne antyroztoczowe), a także wymieniać pościel przynajmniej raz w tygodniu, maksymalnie raz na dwa tygodnie. Nie zaszkodzi też wietrzyć pomieszczenia, by pozbyć się nadmiaru wilgoci. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/00595519ad2f34c923a031e2722920cf,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/00595519ad2f34c923a031e2722920cf,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Nie warto ścielić łóżka od razu rano. Roztocza lubią wilgoć, więc dajmy przeschnąć pościeli</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/9233,cwane-vintedzianki-wykupywaly-ten-hit-z-lidla-sklep-zalatwil-je-promocja</guid><link>https://topnewsy.pl/9233,cwane-vintedzianki-wykupywaly-ten-hit-z-lidla-sklep-zalatwil-je-promocja</link><pubDate>Fri, 08 Nov 2024 13:11:33 +0100</pubDate><title>Cwaniaki z OLX i Vinted wykupują hit Lidla na handel. Sklep i tak przechytrzył ich promocją</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/795771d71dbe89c3c0e53622bf5a7f9c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Czasem w sklepach pojawia się produkt, który bardzo szybko znika z półek, by równie szybko pojawić się w serwisach sprzedażowych w internecie. Stąd czasem słyszymy o "wojnach o torebki", które ludzie masowo wykupują, by potem sobie dorobić te parę złotych. Tym razem chodzi jednak o zabawkową kuchnię z Lidla. Sklep znalazł jednak sposób na "vintedzianki" i innych cwaniaków.

Reselling to sposób na łatwy zysk. Kupujesz taniej, sprzedajesz drożej. Podstawowa zasada handlu stara jak świat. Zjawisko jest najbardziej zauważalne przy np. premierach limitowanych kolekcji butów sportowych. Niektórzy mogą się na tym sporo dorobić, o ile mają czas i siły na stanie w kolejkach.
Okazuje się jednak, że ten sposób może dotyczyć każdego produktu. Nawet drewnianej imitacji kuchni dla dzieci od firmy Playtive. Idą święta, więc taki prezent jest jak znalazł. Cena podstawowa tej zabawki w Lidlu to 349 zł. Teraz jest o 52 procent tańsza i można ją kupić za 165 zł. 
Lidl przecenił zabawkową kuchnię o połowę. Nie chce, by internetowi sprzedawcy podbierali klientów
Skąd taka zmiana ceny? Wcale nie dlatego, że nikt ich nie chce kupować. Nie każdego na nią stać, ale internauci chwalą ten zestaw m.in. za wytrzymałość. Lidl po prostu w ten sposób chce wykosić konkurencję.
Prawdopodobnie chodzi o aktualną "wartość rynkową" zabawki. Na platformach sprzedażowych obecnie ludzie chcą za nią od 200 do niemal 300 złotych. Na Allegro dobrze widać, że jeszcze niedawno niektórzy handlowali nimi za 348 zł, ale teraz musieli zejść z ceny. Jednak i tak wciąż jest drożej niż w Lidlu.
Na OLX czy Vinted jest tylko trochę taniej. Pozostaje pytanie: po co ktoś kupował drożej, tj. za 349 zł (za tyle jest nadal w sklepie internetowym Lidla) i sprzedaje za mniej? Przecież na tym traci. Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. 
Możliwe, że to zabawki z jakiejś poprzedniej promocji? Możliwe, że wszyscy teraz zeszli z ceny, a wcześniej chcieli jeszcze więcej, ale nie każdy serwis to pokazuje? A może ktoś teraz kupił po obniżce (promka jest od 2 listopada) i chce na tym zarobić? 
Jednak i tak dla potencjalnych klientów kupno tej kuchni w sieci zupełnie się nie opłaca. Przynajmniej do końca czasu obecnej promocji.
Szczególnie wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę to, że te kuchnie nie zostały wyprzedane. Nadal są w sklepach. – Z całego serca chciałam podziękować wszystkim "vintedziankom", które wystawiają kuchnie za 300 zł, bo dzięki wam wchodząc dzisiaj do Lidla o 17 i widząc tyle kuchni za 165 zł i zero ludzi dookoła, poczułam się, jakbym wygrała na loterii – mówiła sarkastycznie tiktokerka ma.miju.
Lidl oficjalnie tego nie przyzna, ale nie musi, bo ta obniżka to sposób na walkę z cwaniakami. Sprytny sposób, ale jestem daleki od chwalenia tej sieci, bo jest w stanie przecenić stosunkowo drogi produkt o połowę i raczej dalej dobrze na tym wychodzić, to jaka jest jego prawdziwa wartość? I jak bardzo przepłacamy za inne rzeczy, które akurat nie padły łupem "vintedzianek"...

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/795771d71dbe89c3c0e53622bf5a7f9c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/795771d71dbe89c3c0e53622bf5a7f9c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Lidl przecenił zabawkową kuchnię o połowę. Nie chce, by internetowi sprzedawcy podbierali klientów</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/9077,action-wydalo-pilny-komunikat-klienci-musza-zwrocic-ten-produkt-do-sklepu</guid><link>https://topnewsy.pl/9077,action-wydalo-pilny-komunikat-klienci-musza-zwrocic-ten-produkt-do-sklepu</link><pubDate>Mon, 04 Nov 2024 12:10:27 +0100</pubDate><title>Action wydało pilny komunikat. Klienci, którzy to kupili, musza się stawić do sklepu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/fb15dc8297baf74d65966ce05a71d71f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Sieć Action opublikowała ważne ostrzeżenie dotyczące jednej ze swoich zabawek. Niestety stwarza ryzyko dla dzieci, które mogą połknąć małą część i się nią zadławić. Z tego powodu nabywcy powinni jak najszybciej zabrać ten produkt pociechom i zwrócić do sklepu. Dzięki temu odzyskają też pieniądze.

Sklepy co jakiś czas wydają podobne ostrzeżenia – zwłaszcza te oferujące tanie produkty. Za niską ceną idzie też często niestety też niska jakość użytych materiałów, które mogą być np. toksyczne. Tym razem problemem może nie jest sam plastik, ale to, że może się łatwo złamać.
Action wycofuje zabawkę ze sklepów i prosi klientów o zwroty. O który produkt chodzi?
"Podczas przeprowadzania analizy bezpieczeństwa produktu (Zestaw do karmienia lalek) stwierdzono, że widelec będący częścią zestawu może ulegać złamaniu, uwalniając jednocześnie małe części, które mogą stwarzać ryzyko zadławienia, jeśli zostaną połknięte przez małe dzieci. W związku z tym wydano publiczne wezwanie do wycofania produktu ze względów bezpieczeństwa" – napisało Action na swojej stronie.
O który dokładnie produkt chodzi? 5-częściowy zabawkowy zestaw do karmienia lalek wyprodukowany przez Toi-Toys (kod EAN 8714627015003). Na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale jeden z elementów jest takim "łyżko-widelcem" i pomimo tego, że ma grube ząbki, to najwyraźniej i tak mogą się odłamać.
Felerne są partie produktu o numerach:  23002041, 23002042 i 23002043. Jeśli kupiliśmy taką zabawkę dziecku, to, zamiast ją wyrzucać, zanieście ją do sklepu Action. 
Dostaniecie pełen zwrot pieniędzy, nawet wtedy, gdy już nie macie paragonu. "W imieniu Toi-Toys i Action przepraszamy za wszelkie niedogodności i dziękujemy za współpracę" – napisano na koniec w komunikacie.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/fb15dc8297baf74d65966ce05a71d71f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/fb15dc8297baf74d65966ce05a71d71f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Action wycofuje zabawkę ze sklepów i prosi klientów o zwroty.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/9065,widzowie-obsmarowali-nowy-odcinek-naszego-nowego-domu-patologia</guid><link>https://topnewsy.pl/9065,widzowie-obsmarowali-nowy-odcinek-naszego-nowego-domu-patologia</link><pubDate>Mon, 04 Nov 2024 10:55:08 +0100</pubDate><title>Widzowie obsmarowali najnowszy odcinek &quot;Naszego nowego domu&quot;. Wcale nie chodzi o remont</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/470a07bda73bef91734a0618d06e6d59,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Chyba jeszcze nigdy w historii programu "Nasz nowy dom" nie było aż takiego hejtu po premierze odcinka. Widzowie mają "mieszane uczucia", ale to i tak lekko powiedziane, po tym, co zobaczyli i aż nie mogli powstrzymać się od krytycznych komentarzy. Nie chodzi o sam remont, ale jego mieszkańców, którym stacja zafundowała "nowy dom".

"Nasz nowy dom" to hitowy program reality show Polsatu, w którym potrzebującym rodzinom ekipa budowlana w parę dni remontuje dom. Początkowo prowadzącą była Katarzyna Dowbor, a od kilku sezonów w tej roli oglądamy Elżbietę Romanowską. Odcinek, który miał premierę 31 października, wywołał ogromne kontrowersje.
"W ósmym odcinku 23. sezonu ekipa stawiła się we wsi Ostrołęka w województwie mazowieckim. Pani Karolina i pan Michał z synami Piotrusiem i Pawełkiem oraz babcią Anną mieszkali w katastrofalnych warunkach. Najważniejszymi problemami były brak łazienki i kanalizacji, stara instalacja elektryczna oraz brak bezpiecznych źródeł ciepła. W ciągu pięciu dni dom zmienił się całkowicie" – czytamy w opisie na stronie Polsatu.
I rzeczywiście: ekipa budowlana spisała się jak zwykle na medal i odnowiła dom nie do poznania. Nie tego jednak czepiają się widzowie, a rodziny, którą wybrano do odcinka. Oberwało się też samym twórcom programu. 

            
                
            
            Setki krytycznych komentarzy po ostatnim odcinku programu "Nasz nowy dom". Widzowie zarzucają rodzinie "nieróbstwo" i "lenistwo"
Widzowie uważają, że bohaterowie odcinka nie zasłużyli na remont. Zwykła zawiść, czy uzasadnione pretensje? Trudno to raczej ocenić z poziomu kanapy, jednak zaproszeni do programu nie zrobili dobrego wrażenia na odbiorcach. M.in. przez to, że żaden z dorosłych nie ma stałej pracy.
"Pierwszy raz w tym programie, Mam mieszane uczucia do tej rodziny...", "Znam tę rodzinę. Żyli kiedyś w Grójcu. To okropna patologia. Alkoholicy", "Zajeżdżają mi patologią... 'Tata filmy po pracy' - po tej, do której nie chodzi?", "Coraz bardziej nie rozumiem weryfikacji osób do programu. Albo promocja patologii, albo cwaniactwa i roszczeniowości, albo totalnego lenistwa", "Promowanie patologii i nierobów żyjących z dzieci" – piszą internauci w komentarzach. Na liczniku jest ich ok. 1000 i wiele z nich jest właśnie w takim stylu.
To nie tak, że wcześniej nie było afer związanych z "Naszym nowym domem". Pisaliśmy już przy okazji jednego z poprzednich odcinków, że np. jedna z uczestniczek miała oszukać twórców, a do akcji wkroczyła nawet policja. Ta sprawa i najnowsze komentarze fanów powinny dać do myślenia osobom odpowiedzialnym za dobór i weryfikację rodzin przyjmowanych do programu.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/470a07bda73bef91734a0618d06e6d59,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/470a07bda73bef91734a0618d06e6d59,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Najnowszy odcinek programu Polsatu wywołał ogromne kontrowersje. Widzowie są wściekli</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/8725,nie-mozesz-zapalic-znicza-na-cmentarzu-spaghetti-to-genialny-trok</guid><link>https://topnewsy.pl/8725,nie-mozesz-zapalic-znicza-na-cmentarzu-spaghetti-to-genialny-trok</link><pubDate>Fri, 01 Nov 2024 08:49:03 +0100</pubDate><title>Weź na Wszystkich Świętych. Numer z makaronem to genialny trik</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/c70e6b58a8035173609884d408015991,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Wszystkich Świętych to dzień, w którym Polacy wybierają się na cmentarze, na których zapłoną miliony zniczy. I tu powstaje wielki problem.  Na pomoc przychodzi skuteczny trik.

1 listopada wielu z nas odwiedzi groby bliskich. Z tej okazji kupimy znicze, lepsze i gorsze. Z pewnością doświadczyliśmy problemów z tym związanych. 

Jak informowaliśmy w Top Newsach, synoptycy zapowiadali wichurę na długi weekend z dniem Wszystkich Świętych. Najbardziej wiać ma na Pomorzu, ale i w głębi kraju szykuje się porywisty wiatr. To na pewno nie będzie pomagać w zapalaniu zniczy. 


Problem z zapalaniem zniczy? Pomoże makaron
Kłopoty z zapaleniem zniczy możemy mieć zarówno wtedy, gdy korzystamy z zapalniczki, jak i zapałek. Wiele zniczy nie jest perfekcyjnie wykonanych i knot z różnych przyczyn może nie chcieć zapłonąć. Czasem jest osadzony zbyt głęboko, czasem problem tkwi w jego nieodpowiednim transporcie. 

Chodzi oczywiście o surowy makaron i nie w celu spożycia. Długie spaghetti będzie na grobach na wagę złota. Dzięki niemu zapalenie zniczy będzie łatwe i ochroni nas przed poparzeniami. 
W przypadku użycia zapałek czy też zwykłej zapalniczki, jaką podpalamy papierosy, mogą wystąpić kłopoty. Często udaje się to dopiero po wielu próbach, nie pomaga też deszcz czy wiatr. 

Teraz wystarczy podpalić zapałkami czy zapalniczką długi makaron. Warto jednak robić to ostrożnie, bo makaron może palić się szybko. 

Warto też pomyśleć o zniczach, które kupimy. Im większy znicz i dłuższy rodzaj knota, tym dłużej ogień powinien się palić. Pamiętajmy też o tym, że knot nie powinien być ani zbyt gruby, ani zbyt długi. W drugim przypadku łatwiej narazi się na podmuch wiatru, w pierwszym szybciej się spali. Generalnie najlepiej, gdy długość knota od znicza wynosi 0,5-1 centymetr. 

Znicze na cmentarz. Jaki znicz i wkład wybrać? 
Jak zwraca uwagę serwis WP Kobieta, najlepsze są wkłady olejowe. Czas ich palenia jest do czterech razy dłuższy niż wkładów parafinowych. Najkrócej zaś palą się te wykonane z wosku. 

Wkłady parafinowe palą się dość długo i są popularnym wyborem. Mogą mieć różny czas palenia w zależności od ich rozmiaru (od 24 do 72 godzin). 

Wkłady olejowe znajdują zastosowanie w zniczach z długim czasem palenia, sięgającym nawet do 150 godzin.

Dobrej jakości znicze szklane mogą palić się od 24 do 72 godzin, w zależności od użytej wkładu. Są jednak wykonane ze szkła, co powinno zapewniać estetyczny wygląd. 

Metalowe znicze są bardzo odporne na warunki atmosferyczne. Mogą być mniej estetyczne, ale są bardzo trwałe. W zależności od zastosowanego wkładu, czas palenia może wynosić od 30 do 80 godzin.

Znicze ceramiczne zwykle mają dłuższy czas palenia, sięgający nawet do 100 godzin, zwłaszcza przy dużych wkładach.

Nie bez znaczenia będzie też odpowiednie przykrycie i ustawienie znicza. Dobrze osłonięty będzie chroniony od wiatru i duża szansa, że będzie palić się znacznie dłużej.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/c70e6b58a8035173609884d408015991,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/c70e6b58a8035173609884d408015991,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Weź spaghetti na cmentarz. Ten prosty trik na pewno pomoże.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/9017,czad-to-nie-jedyny-cichy-zabojca-kuchenki-gazowe</guid><link>https://topnewsy.pl/9017,czad-to-nie-jedyny-cichy-zabojca-kuchenki-gazowe</link><pubDate>Thu, 31 Oct 2024 06:18:02 +0100</pubDate><title>Prawdziwy &quot;cichy zabójca&quot; jest w większości domów. Nawet w wypadkach na drogach ginie mniej ludzi</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/021cc537992b1245ec4c97686cf36268,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Gotowanie na gazie jest bardziej śmiercionośne niż wypadki samochodowe. Trudno w to uwierzyć, ale statystyki pokazują to w jasny i przerażający sposób. W wyniku zatrucia gazem z kuchenek w Europie umiera 40 tysięcy osób rocznie, a Polska jest niestety wiceliderem listy.

Nie chodzi tutaj o eksplozje butli z gazem czy zatrucia niesławnym czadem (wzór chemiczny to CO, czyli tlenek węgla), który też jest nazywany "cichym zabójcą". Okazuje się, że bardziej niebezpieczny jest dwutlenek azotu (NO2) wytwarzany w czasie gotowania na kuchenkach gazowych. 
Z najnowszych badań opublikowanych przez hiszpańskich naukowców z Uniwersytetu Jaume I to on odpowiada za śmierć większości ofiar zatruć gazem z kuchenek. Nie dzieje się to z dnia na dzień, ale w wyniku regularnego wdychania go w zamkniętych pomieszczeniach, takich właśnie jak kuchnie.
Co roku gaz z kuchenek zabija 40 tysięcy Europejczyków. Polska jest na drugim miejscu
– Skala problemu jest o wiele poważniejsza, niż przypuszczaliśmy – powiedziała Juana María Delgado-Saborit stojąca na czele badań. Razem z zespołem wykazała, że kuchenki gazowe odpowiadają rocznie za śmierć średnio 36031 osób w krajach Unii i 3928 w Wielkiej Brytanii, co daje nam ok. 40 tys. zgonów.
Liderem tych przygnębiających statystyk są Włochy, gdzie co roku z powodu zatruć dwutlenkiem azotu przedwcześnie umiera aż 12 tysięcy osób. Na drugim miejscu jest Polska z niespełna 6,4 tys. przypadków śmiertelnych (dla porównania w 2023 roku na drogach zginęło niecałe 1,9 tys. osób), a zaraz za nią jest Rumunia. 
Polska jest tak wysoko, ponieważ większość z nas ma kuchenki gazowe w domach. Z raportu GUS z 2018 roku wynika, że gotuje w ten sposób ponad 86 proc. Polaków. I to pomimo tego, że już od końca lat 70. XX wieku wiadomo, że kuchenki gazowe są bardziej szkodliwe niż elektryczne.
– Przez długi czas łatwo było lekceważyć niebezpieczeństwa związane z kuchenkami gazowymi. Podobnie jak w przypadku papierosów, ludzie nie zwracali uwagi na ich wpływ na zdrowie, a kuchenki gazowe, tak jak papierosy, są jak mały ogień, który wypełnia nasze domy zanieczyszczeniami – powiedziała "Guardianowi" Sara Bertucci z Europejskiego Sojuszu na rzecz Zdrowia Publicznego (EPHA).
Trzeba zainwestować w kuchenkę indukcyjną. Może i jest droższa, ale życie jest bezcenne
Powód tego stanu rzeczy, przynajmniej w Polsce, jest prosty: gaz jest wciąż o wiele tańszy niż prąd. Tymczasowe rozwiązanie też jest proste: należy usprawnić wentylację i porządnie wietrzyć kuchnię, by zmniejszyć koncentrację dwutlenku azotu w czasie gotowania (stwierdzają to też autorzy raportu). 
Na dłuższą metę jednak lepsza (i zdrowsza) będzie przesiadka na kuchenki elektryczne, indukcyjne lub ceramiczne. Kraje, w których są zdecydowanie popularniejsze np. Szwecja, Dania i Finlandia, z powodu gotowania na gazie umiera dosłownie kilka osób rocznie. 
Nie można pominąć faktu, że w spalinach samochodowych też jest NO2. Steffen Loft, jeden z ekspertów, który nie brał udziału w badaniu, powiedział w "Guardianie", że nie jest do końca pewne, czy powyższe wskaźniki zgonów dotyczą tylko wdychania trującego gazu w kuchni, czy również tego pochodzącego z ruchu ulicznego. Jednak to nie pierwsze takie badanie wykazujące szkodliwość gazu z kuchenek.
Kuchenki gazowe mogą wydawać się tańsze, ale późniejsze leczenie długotrwałego narażania się na dwutlenek azotu może być o wiele droższe. Nie tylko skraca życie, ale powoduje też choroby układu oddechowego np. astmę. Naukowcy wyliczyli, że dla Polski roczne koszty zdrowotne i społeczne z tym związane wynoszą aż 24 miliardy euro. Wnioski można wyciągnąć samemu.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/021cc537992b1245ec4c97686cf36268,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/021cc537992b1245ec4c97686cf36268,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Co roku gaz z kuchenek zabija 40 tysięcy Europejczyków. Polska jest na drugim miejscu</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/8861,co-grozi-za-wyciecie-drzewa-na-dzialce-slazak-musi-zaplacic-300-tys-zl</guid><link>https://topnewsy.pl/8861,co-grozi-za-wyciecie-drzewa-na-dzialce-slazak-musi-zaplacic-300-tys-zl</link><pubDate>Fri, 25 Oct 2024 06:37:40 +0200</pubDate><title>Wyciął drzewa na swojej działce, teraz musi zapłacić ponad 300 tys. zł. &quot;Jestem załamany&quot;</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/46c20c3b38ed77325f6df45a33a272c2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Nie można ot tak wyciąć sobie drzewa nawet na na swojej działce. Podlega to ścisłym przepisom i wymaga specjalnego pozwolenia. Jeśli się o to nie postaramy, możemy zostać ukarani wysokim mandatem. Przekonał się o tym pan Andrzej z Dąbrowy Górniczej, który ma do zapłacenia astronomiczną kwotę.

Wycinkę drzew reguluje ustawa o ochronie przyrody. Zgodnie z artykułem 83 ust. 1) ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 roku (Dz. U. z 2018 r., poz. 1614), musimy mieć zgodę na wycięcie drzewa lub krzewu na własnej nieruchomości. Udziela jej wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Wniosek możemy złożyć w urzędzie, starostwie lub przez internet.
Jest jednak sporo wyjątków. Legalnie i bez pozwolenia możemy wyciąć np. drzewa młode lub owocowe. Zanim jednak sięgniemy po piłę mechaniczną, koniecznie sprawdźmy przepisy np. na stronie rządu. Kary za nielegalną wycinkę są potężne niczym buk. Podobnie jak i za brak nasadzeń w ramach rekompensaty, o czym przekonał się pan Andrzej. 
Kupił działkę z 6 jesionami. Dostał pozwolenie na wycinkę, ale nie zrobił jednej rzeczy
W 2015 roku kupił działkę z dzikim wysypiskiem śmieci niedaleko Huty Katowice, bo chciał tam rozkręcić biznes – możemy przeczytać w WP.  Nie znał się na prawie budowlanym, więc przekazał pełnomocnictwo znajomemu, by sprawy budowlane ogarniał za niego.
Na działce rosło 6 jesionów, które przedsiębiorca chciał wyciąć. Złożył w urzędzie wniosek, a w międzyczasie zajął się uprzątnięciem działki. Były tam tysiące butelek, opon i innych śmieci, które trzeba było wywozić samochodami. Możliwe, że to przykuło uwagę strażników miejskich, którzy podjechali z kontrolą.
Zastanawiał się, czy nie zrezygnować z budowy i rozwoju firmy, skoro miał do zapłacenia taką karę. Zdecydował się jednak odwołać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach i po kilku tygodniach sprawę umorzono. Nie musiał już płacić kary, a do tego dostał też zgodę na wycięcie drzew na działce. 
To nie koniec tej historii. Jesiony zostały wycięte w 2017 roku, ale 5 lat później przyszli do niego urzędnicy i zdębieli. Pan Andrzej również. Po wycięciu jesionów miał zasadzić inne drzewa. Jednak pełnomocnik o tym zapomniał mu powiedzieć.
Zgodnie z decyzją, którą odebrał pełnomocnik, miał na działce zasadzić aż 24 nasadzenia zastępcze o określonych wymiarach (6 klonów zwyczajnych, 6 buków pospolitych, 6 grabów pospolitych, 6 jarząbów szwedzkich). Nie zrobił tego, więc kontrolerzy wystawili mandat na...  ponad 314 tys. zł.
Pan Andrzej znów się odwołał i zaczął szukać drzew zastępczych, co nie było łatwe, bo miały mieć konkretne grubości pnia i gatunki. Nie było to też tanie. Zapłacił za wszystko niemal 30 tysięcy złotych, czyli 10 razy mniej niż za grzywnę, zasadził i myślał, że już wszystko będzie załatwione. Otóż nie.
Jego sprawa od tamtego czasu była rozpatrywana wielokrotnie. Na swoją obronę miał to, że na działce chciał prowadzić firmę, a nie park. Urzędnicy dopatrzyli się jednak, że tylko 3 nasadzenia miały prawidłowe wymiary. 
– Jestem załamany. Całkowicie odbiera mi to chęć i motywację do działania. Nie mam pewności, czy za kilka lat nie znajdzie się kolejny urzędnik, który zechce mi odebrać to, co zarobiłem ciężką pracą. Nigdy nie miałem kolizji z prawem i nigdy nie byłem karany. Nie rozumiem zaciekłości i zawziętości urzędnika do walki z obywatelem i podatnikiem – przyznał w rozmowie z WP.
Ponad 300 tysięcy złotych to nie kara, ale "opłata" za usunięcie drzew. Urzędnicy są nieugięci
Zza urzędniczego biurka sprawa wygląda inaczej. Według Marcina Janika, Naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska, "naliczona kwota jest opłatą za usunięcie drzew, a nie karą". Do obliczeń wzięto pod uwagę stawki za obwód pnia, które były zawarte w obwieszczeniu Ministra Środowiska. 
Duża liczba drzew, które pan Andrzej musiał zasadzić, również jest zgodna z przepisami, które mówią, że ilość i miejsce nasadzeń zastępczych ma być "w liczbie nie mniejszej niż liczba usuwanych drzew lub o powierzchni nie mniejszej niż powierzchnia usuwanych krzewów stanowiących kompensację przyrodniczą".
Urzędnik przyznaje, że nie zawsze po wycięciu drzew wymagane są nasadzenia zastępcze. Jeśli właściciel działki "poprze swoją decyzję racjonalnym powodem, a wartość przyrodnicza, kulturowa i krajobrazowa usuwanych drzew jest nieznaczna", to wtedy w drodze wyjątku może być zwolniony z tego obowiązku. Na takie uzasadnienie jest jednak za późno.
W tym momencie dalsze postępowanie nie jest prowadzone i nie ma tego w planach. "Decyzja o przeliczeniu naliczonej wcześniej opłaty została utrzymana w mocy przez organ wyższego stopnia w postępowaniu odwoławczym" – poinformował urzędnik. Tak więc pan Andrzej będzie musiał zapłacić ponad 314 tys. złotych.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/46c20c3b38ed77325f6df45a33a272c2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/46c20c3b38ed77325f6df45a33a272c2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Co grozi za wycięcie drzewa na swojej działce? Kary mogą być dotkliwe</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/8750,ten-zestaw-dla-kamieniary-z-pepco-to-hit-oryginal-kosztuje-niemal-200-zl</guid><link>https://topnewsy.pl/8750,ten-zestaw-dla-kamieniary-z-pepco-to-hit-oryginal-kosztuje-niemal-200-zl</link><pubDate>Tue, 22 Oct 2024 13:25:36 +0200</pubDate><title>Zestaw dla &quot;kamieniary&quot; z Pepco za 15 zł to hit. Lepszy niż oryginał za niemal 200 zł?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/d0d9e98263697f02410d065ff9fa60dc,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Dyfuzory z kamieniami to modny dodatek do wystroju każdego domu. Ładnie się prezentują, są proste w obsłudze i przede wszystkim: pachną. W Pepco w ostatnim czasie pojawił się tani odpowiednik produktu luksusowej marki Rituals. Na TikToku wywiązała się... kłótnia o to, który jest lepszy.

Kamienie w takich dyfuzorach to tak naprawdę kryształy soli himalajskiej. Umieszcza się je w szkle i skrapla olejkiem zapachowym co jakiś czas. To wygodna alternatywa dla świec i ozdoba bardziej elegancka niż plastikowe, automatyczne odświeżacze powietrza.
Dyfuzor zapachowy z solą himalajską to gratka dla "kamieniar". Czy tani odpowiednik zastąpi oryginał?
W sklepach znajdziemy mnóstwo takich zestawów. Ceny zaczynają się od kilkunastu do nawet kilkuset złotych. Tak jak dyfuzor Rituals, którym pochwaliła się niedawno jedna z TikTokerek z profilu francuskie_wapomnienie.
Kupiła go za 189 zł i była zachwycona jego działaniem. – Ten zapach unosi się w całym moim mieszkaniu – zapewniła w filmiku. Jedna z internautek jednak ją sprowadziła na ziemię, twierdząc, że "taki sam kupiła w Pepco za 15 zł". TikTokerka postanowiła je porównać.
Różnice od razu widać gołym okiem: dyfuzor z Pepco ma zupełnie inne naczynie do trzymania kryształów soli, które dodatkowo są o wiele mniejsze. Nie wygląda to jednak źle. Jak jednak z aromatem? Bo to jest sprawa kluczowa. 
Zauważyła, że kamienie z Pepco już są lekko nasączone, bo czuć zapach, który jest dużo gorszy niż ten z droższego dyfuzora. – Ten z Rituals pachnie o niebo lepiej – powiedziała i dodała, że tańszy olejek po prostu wyrzuciła, bo jej się nie podobał, a zapach był "bardzo chemiczny". Dlatego też kamienie z Pepco po prostu... skropliła droższym olejkiem.
Dla internautów ta różnica była oczywista. "To tak jakby porównać Mercedesa i Matiza, przecież to auto i tamto też, więc o co chodzi", Bardzo śmieszą mnie ludzie, którzy sobie wmawiają, że to, to samo. To imba na miarę Thermomix vs Lidlomix", "Z jakiegoś powodu jedno kosztuje 190, a drugie 15" – komentują.
Inna TikTokerka wręcz zachęca "kamieniary" do wybrania się do Pepco po ten dyfuzor. Kupiła go bez promocji za 35 zł, ale jest zadowolona i napisała, że "ładnie czuć zapach w pokoju". Tak więc to chyba jednak kwestia gustu. 
W Action czy Rossmanie znajdziemy też odpowiedniki drogich perfum. Również kosztują grosze w porównaniu z oryginałami od luksusowych marek. Pachną podobnie, ale gorzej jest z trwałością zapachu. To jednak czasem loteria i znajdą się i takie zamienniki, które wielu osobom będą pasować.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/d0d9e98263697f02410d065ff9fa60dc,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/d0d9e98263697f02410d065ff9fa60dc,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Dyfuzor zapachowy z solą himalajską to gratka dla &quot;kamieniar&quot;. Czy tani odpowiednik zastąpi oryginał?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/8689,jak-dlugo-mozna-mrozic-mieso-i-ryby-po-tym-czasie-trzeba-je-zjesc</guid><link>https://topnewsy.pl/8689,jak-dlugo-mozna-mrozic-mieso-i-ryby-po-tym-czasie-trzeba-je-zjesc</link><pubDate>Sat, 19 Oct 2024 15:11:47 +0200</pubDate><title>Mięsa i ryb nie można wiecznie trzymać w zamrażarce. Jak długo można to robić?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/f4c7ab5592e647a502637f644f3c9ce2,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Gotowce kupowane w sklepach mają swoje terminy, ale kupujemy też surowe mięsa i ryby czy owoce i warzywa. Często w większych ilościach, bo akurat była promocja. Nadwyżkę zamrażamy, by się nie zmarnowała. W tak niskich temperaturach można je trzymać długo, ale, co to znaczy "długo"? Okazuje się, że są konkretne terminy przydatności do spożycia.

Trzymanie surowego jedzenia w lodówce to tylko tymczasowe rozwiązanie. Dlatego praktycznie każdy z nas je zamraża. Niestety nawet w takich warunkach mogą z czasem być niezdatne do spożycia. 
Jak długo można mrozić surowe mięso, ryby, owoce i warzywa? 
Najdłużej w zamrażarce możemy trzymać owoce i warzywa, bo aż rok, najkrócej mięso mielone i drób (ma dużo tzw. tłuszczów nienasyconych, które łatwo się utleniają). Specjalną ściągawkę przygotowała Powiatowa Stacja Sanitarno- Epidemiologiczna w Łobzie. 
Warzywa i owoce - do roku
Wołowina i cielęcina - do 8 miesięcy
Wieprzowina - do 6 miesięcy
Kotlety schabowe - do 6 miesięcy
Gulasz - do 6 miesięcy
Mięso drobiowe - do 3 miesięcy
Mięso mielone - do 2 miesięcy
Ryby słodkowodne - od 3 do 4 miesięcy

Ogólnie w przypadku mięs i ryb trzeba pilnować wyżej wypisanych terminów, bo są stosunkowo krótkie i łatwo je przegapić, jeśli nie zaglądamy zbyt często do zamrażarki. Chyba najłatwiej to zrobić dodając do nich karteczkę z datą zamrożenia. Po czasie zaczynają tracić na jakości i smaku.
Pod żadnym pozorem nie powinniśmy też zamrażać już raz rozmrożonego jedzenia. Po wyjęciu z zamrażarki powinniśmy je czym prędzej zjeść. W innym razie grozi nam zatrucie pokarmowe.
– Żywność zawiera mikroorganizmy, które są obecne zarówno w mięsach, jak i warzywach. Podczas zamrożenia zostają one "uśpione", a po rozmrożeniu "budzą się" i stają aktywne. Jeśli więc ponownie chcemy zamrozić mięso, narażamy się na zatrucie pokarmowe – wyjaśniała Anna Englisz, doradca żywieniowy z Setpoint w audycji "W cztery oczy" na antenie Czwórki.
W czym trzymać zamrożone jedzenie? Pudełko po lodach to klasyk, ale są też inne sposoby
"Zamrożoną żywność należy przechowywać w odpowiednich, szczelnie zamkniętych pojemnikach lub woreczkach foliowych (są np. woreczki nadające się idealnie do mrożenia np. dania z sosem, do których dołączone są specjalne zamknięcia). W przypadku pojemników mamy do wyboru wiele rozmiarów i kształtów. Pojemniki wykonane są z tworzywa lub szkła" – radzi sanepid.
Pamiętajmy też, że w przypadku płynnych potraw np. zup, powinniśmy zapełniać je do 3/4 pojemnika. Jeśli wlejemy je "na styk", mogą rozsadzić opakowanie, bo ciecze rozszerzają swoją objętość w minusowych temperaturach.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/f4c7ab5592e647a502637f644f3c9ce2,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/f4c7ab5592e647a502637f644f3c9ce2,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Ile można mrozić mięso, ryby, owoce i warzywa? Są konkretne liczby</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/8656,te-kubki-z-pepco-i-action-to-perelki-idealne-na-jesienne-wieczory</guid><link>https://topnewsy.pl/8656,te-kubki-z-pepco-i-action-to-perelki-idealne-na-jesienne-wieczory</link><pubDate>Thu, 17 Oct 2024 16:04:27 +0200</pubDate><title>Te kubki z Action i Pepco to gratka dla łasuchów i hit TikToka. Filmiki mają miliony wyświetleń</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/e2f6c25816c1a39728281d2ba4a24e69,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W sklepach pojawiły się kubki, które z daleka wyglądają niepozornie, a z bliska zupełnie niepraktycznie, bo nie służą do picia napojów. Można w nich zrobić czekoladowe fondue. Z miejsca stały się hitem sieci, nie tylko Action czy Pepco, ale i tych społecznościowych.

Oryginalne fondue to tak naprawdę zupa serowa z winem, a ojczyzną tej potrawy jest Szwajcaria. W ostatnich latach, szczególnie na weselach, w naszym kraju popularność zdobyła jej słodka wersja. Z czekolady.
Oczywiście czekoladę można rozpuścić w zwykłym metalowym kubku na kuchence, ale nie będzie to takie eleganckie i wygodne, jak przy pomocy odpowiedniego naczynia. Zestawów do czekoladowego fondue jest do wyboru do koloru, ale ostatnio w Action i Pepco pojawiły się proste kubki, w których też możemy to sobie zrobić.
Kubek do czekoladowego fondue można kupić w Action lub Pepco. Jak to działa?
Sposób działania jest prosty. Wystarczy wsypać trochę czekolady do kubka (im mniejsze kawałki, tym szybciej się rozpuści, można też kupić gotowce), a pod spodem odpalić podgrzewacz. 
Czekamy chwilę, aż zrobi się "zupa", by móc maczać w niej owoce, pianki czy... palce. Filmik z demonstracją kubka z Action stał się viralem na TikToku. Ma już ponad 19 milionów wyświetleń.
 – Nie wiedziałam, że tego potrzebowałam. To jest absolutnie najlepiej wydane 12,95 – zachwala autorka kolejnego nagrania. Warto zauważyć, że taką podgrzaną w kubku czekoladę trzeba dość sprawnie zjeść, bo może się przypalić. Zawsze można też zgasić świeczkę.
W Pepco są też kubki do fondue, ale kosztują 25 zł, bo też są większe (prawie pół litra) i dwuczęściowe. Musimy więc sami zdecydować, jak bardzo lubimy gorącą czekoladę i czy wolimy ją jeść samemu, czy ze znajomymi. 

                    
                Kubki szybko schodzą ze sklepów, w niektórych już ich nie ma i możliwe, że nie wrócą na półki. Ratunkiem więc zostają sklepy online lub domowe sposoby na fondue. W Action niedawno był też inny hit TikToka, o którym ludzie nie mieli pojęcia, że potrzebują: obracana taca na słoiki w lodówce lub przyprawy. Z kolei w Aldim pojawił się tani odpowiednik kultowej suszarki Dysona.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/e2f6c25816c1a39728281d2ba4a24e69,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/e2f6c25816c1a39728281d2ba4a24e69,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Kubek do czekoladowego fondue można kupić w Action lub Pepco. Jak to działa?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/8518,wszyscy-polacy-beda-musieli-to-miec-nowy-obowiazek-jeszcze-w-tym-roku</guid><link>https://topnewsy.pl/8518,wszyscy-polacy-beda-musieli-to-miec-nowy-obowiazek-jeszcze-w-tym-roku</link><pubDate>Fri, 11 Oct 2024 13:06:06 +0200</pubDate><title>Nowy obowiązek wejdzie w życie jeszcze w 2024 roku. Wszyscy Polacy będą musieli mieć to w domu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/01f10877b0af5f210786a8144b593825,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Co roku w sezonie grzewczym powracają te same problemy: pożary w domach i zatrucia tlenkiem węgla, zwanym czadem i cichym zabójcą. Strażacy apelują od lat o montowanie czujników dymu i czadu, ale robi to niewiele osób. Dlatego rząd chce wprowadzić ustawowy obowiązek. Na początek czujki będą musiały być instalowane w nowych domach.

Wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański poinformował, że opracowano projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów. Dokument już trafił do uzgodnień międzyresortowych. 
Są w nim regulacje dotyczące montażu czujników – donosi TVN24. Szczepański podkreśla, że nowelizacja ma podnieść poziom bezpieczeństwa pożarowego w obiektach mieszkalnych "przez określenie obowiązku stosowania odpowiednich urządzeń wykrywających zagrożenia związane z pożarem lub emisją tlenku węgla".
Autonomiczne czujniki dymu i czadu będą musiały być montowane w każdym nowym domu. Przepisy mają wejść jeszcze w tym roku
– Na obecnym etapie prac przewiduje się, że obowiązek będzie dotyczył w pierwszej kolejności budynków nowo wznoszonych. Zakładamy, że czujniki powinny być montowane w momencie oddawania budynku do użytku. W przypadku budynków użytkowanych przewiduje się pięcioletni okres dostosowania - przekazał.
Polska nie będzie pierwsza, bo już w wielu innych krajach Europy wprowadzono taki obowiązek, m.in. w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Holandii, Niemczech, Austrii, Finlandii, Luksemburgu, Danii, Czechach, Norwegii, Szwecji, Łotwie, Estonii i na Litwie.

                    
                Na razie nie wiadomo, kiedy nowelizacja wejdzie w życie w naszym kraju, ale możliwe, że stanie się to 22 listopada 2024 roku. Wtedy przypada Europejski Dzień Czujki Dymu, w czasie którego strażacy prowadzą akcje zachęcające do montażu takich urządzeń.
Niestety trzeba o tym ciągle przypominać, bo statystyki są przerażające. Tylko w tym roku, do tej pory, strażacy zanotowali ponad 20 tys. pożarów. Tylko 1,7 tys. budynków miało czujniki dymu. 
Z kolei w wyniku zatrucia czadem w Polsce co roku kilkadziesiąt osób. Takie urządzenia nie zapobiegną wszystkim pożarom i śmierciom, ale mogą zmniejszyć ich liczbę przez wcześniejsze alarmowanie domowników (np. gdy śpią) o nadciągającym zagrożeniu.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/01f10877b0af5f210786a8144b593825,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/01f10877b0af5f210786a8144b593825,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Autonomiczne czujniki dymu i czadu będą musiały być montowane w każdym nowym domu</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/8515,mr-d-i-y-wchodzi-do-polski-gdzie-beda-sklepy-giganta-z-malezji</guid><link>https://topnewsy.pl/8515,mr-d-i-y-wchodzi-do-polski-gdzie-beda-sklepy-giganta-z-malezji</link><pubDate>Fri, 11 Oct 2024 11:08:20 +0200</pubDate><title>Egzotyczny gigant wchodzi do Polski. Mają 4 tysiące sklepów, to konkurent dla Action i Pepco</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/cddb0d4f7c93eaf01de634e84aa9fe58,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />MR.D.I.Y. to znana w Azji marka sklepów z artykułami dla domu. Placówki te są też rajem dla majsterkowiczów. Pochodząca z Malezji sieć ogłosiła swoje wejście do Polski. Wiadomo, gdzie będą jej pierwsze sklepy.

MR. D.I.Y. otworzy swoje pierwsze sklepy w Polsce 
W ten sposób malezyjski gigant handlowy rozszerzy swoje światowe portfolio do 13 krajów. Przyświeca mu hasło "Zawsze Niskie Ceny" oraz oferowanie produktów codziennego użytku w dogodnych miejscach. 

Tylko do końca 2024 roku w listopadzie i grudniu powstaną cztery nowe sklepy: w Zabrzu, Krakowie, Piotrkowie Trybunalskim i Bielsku-Białej. 

MR. D.I.Y. rozpoczęła swoją działalność w 2005 roku od tradycyjnego sklepu z narzędziami. Dziś ma ponad 4 tysiące placówek na całym świecie, głównie jednak w Azji Południowo-Wschodniej. 
Przedstawiciel firmy dodał, że do końca pierwszego kwartału 2025 roku MR. D.I.Y. otworzy w Polsce łącznie 10 sklepów. 

– Rozwój naszej sieci zapewni klientom większy wybór jakościowego asortymentu, a także stworzy nowe miejsca pracy, co pozytywnie wpłynie na lokalne rynki, a zarazem odzwierciedli nasze zaangażowanie w działania na rzecz społeczności wszędzie tam, gdzie jesteśmy obecni – dodał Leo Gan. 

Głos zabrała także polska przedstawicielka malezyjskiego giganta. 

MR. D.I.Y. wchodzi do Polski. Oto gdzie ma sklepy na świecie
MR. D.I.Y. ma swoje placówki w Malezji, Tajlandii, Brunei, Indonezji, Filipinach, Singapurze, Kambodży, Indiach, Bangladeszu, Wietnamie, ale nie tylko. Z kierunków bliższych Polsce można wymienić sklepy w Hiszpanii i Turcji. Polska jest 3. europejskim krajem w portfolio sieci z Malezji. 

Jak informowaliśmy w Top Newsach, pierwsze sklepy MR. D.I.Y. powstaną w Polsce do końca roku w galeriach handlowych.  Chodzi o Galerię Bronowice w Krakowie, Centrum Handlowe Platan w Zabrzu oraz Focus Mall w Piotrkowie Trybunalskim. 

Sieć będzie korzystać z magazynu w Dąbrówce Wielkiej koło Zgierza (województwo łódzkie). Tylko w pierwszych trzech latach ma powstać tam 1000 miejsc pracy. Sieć wynajmuje około 5 tysięcy metrów kwadratowych w parku logistycznym Hillwood Zgierz I. 

Dlaczego właśnie koło Zgierza? – Lokalizacja tego parku jest idealnie dopasowana do naszych potrzeb operacyjnych, umożliwiając nam szybki i sprawny transport naszych przystępnych cenowo towarów na terenie całego kraju – mówił rzecznik prasowy Mr. D.I.Y.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/cddb0d4f7c93eaf01de634e84aa9fe58,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/cddb0d4f7c93eaf01de634e84aa9fe58,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html">MR D.I.Y. wchodzi do Polski. Gdzie będą pierwsze sklepy malezyjskiej sieci?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/8404,obi-dorzuca-ten-zestaw-za-zlotowke-normalnie-kosztuje-159-zl</guid><link>https://topnewsy.pl/8404,obi-dorzuca-ten-zestaw-za-zlotowke-normalnie-kosztuje-159-zl</link><pubDate>Tue, 08 Oct 2024 13:38:20 +0200</pubDate><title>Obi dorzuca ten zestaw za złotówkę. Normalnie kosztuje ponad 150 zł, więc warto się pospieszyć</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/8b53699a544967fdc54af050c90e049d,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Sieć marketów budowlanych Obi ruszyła z kuszącą promocją dla złotych rączek i nie tylko. Przy kupnie wybranych urządzeń, można zgarnąć akumulator i ładowarkę praktycznie za darmo, bo tylko za 1 zł. Nie wszyscy się jednak załapią na okazję, bo jest limit.

Koniec lata to może i koniec z majsterkowaniem w ogrodzie (choć obecna pogoda temu sprzyja), ale sezon na naprawy, remonty i inne "zabawy ze sprzętem" tak naprawdę trwa cały rok. Jeśli nie załapaliśmy na żadną z tegorocznych promocji (wcześniej podobna akcja była w Bricomarché, ale skończyła się 5 października) w marketach na elektronarzędzia, to nic straconego. 
Akumulator plus ładowarka za 1 zł. Obi ruszyło z atrakcyjną promocją dla majsterkowiczów
Teraz Obi ma niezłą okazję na sprzęt niemieckiej marki Einhell. Nie jest to co prawda np. Makita, a bardziej coś w klasie Parkside z Lidla, ale z tego, co czytam, nabywcy raczej nie narzekają. Do zwykłego wywiercenia dziury czy przecięcia deski na pewno się takie urządzenia się nadają. 
Są tak naprawdę trzy warunki: trzeba wybrać się do sklepu stacjonarnego (nie działa to przy zamówieniach internetowych), kupić jeden z produktów objęty promocją oraz warto się pospieszyć, bo skorzysta z tego tylko 3000 klientów.
Teoretycznie promocja trwa do 22 października, ale biorąc pod uwagę, że zestaw ładowarka+akumulator kosztuje w Obi normalnie 159 zł, to może się skończyć szybciej. Szczególnie że produkty objęte akcją też są przecenione i to sporo (niektóre nawet o 50 zł). Na wszelki wypadek lepiej podpytać w sklepie, czy promka dalej obowiązuje.
A osoby, które nie majsterkują, ale lubią stylizować włosy, mogą się za wybrać do Action, gdzie są od niedawna tanie zamienniki suszarek Dysona. Hitem TikToka jest też szafka nocna z Pepco. Więcej o ciekawych promocjach przeczytacie też w TopNewsach.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/8b53699a544967fdc54af050c90e049d,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/8b53699a544967fdc54af050c90e049d,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Akumulator plus ładowarka za 1 zł. Obi ruszyło z atrakcyjną promocją dla majsterkowiczów</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/8368,zamiennik-dysona-o-ktorym-marzy-wiele-kobiet-hitowy-produkt-w-aldi</guid><link>https://topnewsy.pl/8368,zamiennik-dysona-o-ktorym-marzy-wiele-kobiet-hitowy-produkt-w-aldi</link><pubDate>Mon, 07 Oct 2024 13:35:28 +0200</pubDate><title>Zamiennik Dysona, o którym marzy wiele kobiet. Niemiecka sieć sprzedaje tanią perełkę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/983fe7dbd91c7f4a148591a6df3dffbb,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Porządna suszarka to podstawa każdej dbającej o siebie kobiety. Nie wszystkie jednak stać na wykładanie 2 tysięcy złotych na zakup legendarnych sprzętów Dysona. Teraz w Aldim możemy dostać jego odpowiednik kosztujący... 20 razy mniej. Jak się sprawuje?

Suszarko-lokówki Airwrap od brytyjskiej firmy Dyson są trochę jak Thermomixy w dziedzinie pielęgnacji włosów. Kosztują krocie, ale klientki są nimi zachwycone i nie wyobrażają sobie już życia bez nich. Nie każda może sobie pozwolić na takie wynalazki. Dlatego często decydują się na zamienniki. Czy też nie żałują?
"Dyson z Aldiego" kosztuje niecałe 100 zł. Schodzi "lepiej niż ciepłe" bułeczki, ale czy jest sens go kupować?
W Aldim od soboty 5 października można kupić suszarkę wielofunkcyjną mało znanej firmy Ambiano, która wizualnie przypomina produkty Dysona. Ma 5 wymiennych głowic do różnych stylizacji, 3 poziomy ciepła i kosztuje 99 złotych. To jeden z najtańszych tego typu produktów na polskim rynku. Z miejsca stał się hitem i raczej trudno go będzie dostać.
Filmik prezentujący "Dysona z Aldiego" na tiktokowym profilu "zlap.okazje" ma już ponad 1,6 mln wyświetleń. Autorka viralowego wideo podzieliła się szybką recenzją nowego sprzętu: "Suszarka wykonana jest naprawdę porządnie. Jest lekka, nie ciągnie włosów. Jedyny minus, który widzę na ten moment: jest bardzo głośna. Brakuje jej jakiejś nakładki wyciszającej, czy czegoś w tym stylu" – zauważa.
"Moja mama kupiła wczoraj, dziś testowaliśmy i nawet spoko", "Mam fioletową, jak dla mnie super! Pracuję w Aldi i powiem, że rozeszły się lepiej niż ciepłe bułeczki", "Kupiłam i powiem dziewczyny, że sztosik. Moja psiapsi ma Dysona i są bardzo porównywalne. Jedynie co, mogłaby być ciut mniej głośna, ale ja przy mojej starej suszarce się przyzwyczaiłam", "Ja kupiłam innej firmy na Allegro i też sobie chwalę, dodatkowo na promocji za grosze" – komentują internautki.
Nie wszystkie jednak mają tak hurraoptymistyczne opinie. "Kupiłam. I nie ma ogranicznika temperatury. Nagrzewa się do mega temperatury i pali włosy. Sorry", "Kiedy wy zrozumiecie, że zamiennik NIGDY nie będzie oryginałem?! Mam Dysona i takie zwykłe suszarki 'zamienniki' nie mają nawet podjazdu do oryginału", "Posiadam Dysona, ale kupiłam tę suszarkę na wyjazdy. Jakość jest dużo niższa i podjazdu do Dysona nie ma, ale za stówke tego nie oczekuje. Raz mi suszarkę ukradli na wyjeździe, wiec żalu nie będzie!" – piszą. 
Na TikToku znalazłem jeszcze filmik, na którym dziewczyna zrobiła sobie loki suszarką z Aldiego i oryginalnym Dysonem. Kompletnie nie znam się na stylizacji włosów, ale na moje męskie oko efekt końcowy jest praktycznie identyczny.
Jak widać: wszystko zależy nie tylko od zasobności naszego portfela, ale i potrzeb czy podejścia. Po prostu nie ma co liczyć na to, że tania suszarka z Aldiego będzie równie dobra i trwała jak sprzęt renomowanej firmy, którego ceny zaczynają się od 2 tys. zł. 
Jeżeli nie załapiemy się na tę promkę, to niewiele droższe odpowiedniki Airwrapa Dysona są też w Lidlu (Silvercrest za 129 zł) i Biedronce (Taurus za 149 zł). W sklepach internetowych też jest ich na pęczki.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/983fe7dbd91c7f4a148591a6df3dffbb,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/983fe7dbd91c7f4a148591a6df3dffbb,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">&quot;Dyson z Alliego&quot; to hit. Kosztuje niecałe 100 zł, ale czy i tak się opłaca?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/8299,wylewanie-zupy-do-toalety-to-ogromny-blad-gdzie-ja-wyrzucic-poradnik</guid><link>https://topnewsy.pl/8299,wylewanie-zupy-do-toalety-to-ogromny-blad-gdzie-ja-wyrzucic-poradnik</link><pubDate>Sun, 06 Oct 2024 20:07:24 +0200</pubDate><title>Większość z nas to robi, a skutki mogą być kosztowne. Dlaczego nie wolno wylewać zupy do toalety?</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/a99ca4b02fa23fcdc12f478e122a60d3,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie wylewał resztek zupy do toalety. Robi tak mnóstwo osób i choć nie ma to natychmiastowych konsekwencji, to w przyszłości może doprowadzić do zapchania się kanalizacji czy nawet... pojawienia się szczurów w okolicy. Dlaczego nie powinniśmy tego robić?

Ogólne zasady segregowania odpadów znamy i również wielu z nas (mam nadzieję) ich przestrzega, a przynajmniej wie, że robi źle, wrzucając wszystko do jednego kontenera. Recycling ma jednak mnóstwo nieintuicyjnych wyjątków. Np. kto by pomyślał, że torebki po ryżu powinniśmy wrzucać do kosza za zmieszanymi śmieciami? A jednak tak trzeba.
Pod żadnym pozorem nie wylewajmy zupy do toalety czy zlewu. Możemy zapchać kanalizację
Podobnie jest z zupami. W tym wypadku również mogliśmy całe życie być w błędzie. Wydaje się, że są na tyle organiczne i płynne, że spłukanie ich w toalecie nikomu, ani niczemu nie zaszkodzi. Przecież nie wylejmy zupy do kosza na śmieci, bo worek może przeciekać, a resztki gnić. Nikomu się nie chce też co tydzień myć pojemnika.
I w ten sposób możemy doprowadzić do fatalnych konsekwencji z awarią sieci kanalizacyjnej na czele. Chodzi przede wszystkim o tłuszcz, który jest w niemal każdej zupie. Inne składniki też mogą zapychać kanalizację, ale to właśnie tłuszcze są w tym wypadku najgorsze. Dlaczego? Dlatego:
– Spotykamy się często z grubymi nawisami twardego tłuszczu w instalacji wewnętrznej budynku, usunięcie którego wymaga nawet demontażu kafelek/mebli kuchennych, odwiertów w posadzce – tłumaczyła Gabriela Krawiec-Górzańska, prezes spółki Zaw-Kom zarządzającej gospodarką ściekową w gminie Zawadzkie oraz będącej zarządcą kilku wspólnot mieszkaniowych. 

            
                
            
            W drugiej kolejności zator z tłuszczu może blokować odpływ w sieci kanalizacyjnej. – Prowadząc do wylewania fekaliów np. w piwnicy, natomiast w trzeciej: obumierają bakterie na oczyszczalni ścieków. Wszystkie działania związane z usuwaniem awarii są kosztowne dla mieszkańców – mówiła prezes.
Tak samo jest z olejem ze smażenia na patelni, który czasem wylewamy do zlewu, a czasem do klozetu. To również fatalny pomysł. Olej potem tężeje oraz łączy się z innymi odpadami i też może zapchać rurę (już chyba lepiej, choć nieekologicznie, wyrzucić go do kosza na odpady zmieszane w zakręconej butelce). W kanałach np. w Londynie powstają w ten sposób wielotonowe "tłuszczowe góry". 

                    
                Gdzie wyrzucić zepsutą zupę? Sprawa jest skomplikowana, ale dla chcącego nic trudnego
Jak widać, nie jest to tylko kwestia "ideologiczna", ale może mieć negatywne skutki dla naszego domu czy bloku. Oleju z patelni dość łatwo się pozbyć w zgodzie z wytycznymi: można go przetrzeć ręcznikiem papierowym i taką nasączoną "kulkę" wyrzucić do kosza na odpady zmieszane. Z zupą jest niestety trudniej.
Jeśli nie jest zepsuta, to możemy ją przelać do słoika i zawekować lub zamrozić na później. Możemy także przygotować z niej inną potrawę lub oddać do jadłodzielni. Co, jeśli zupa nie nadaje się już do spożycia?
"Skwaśniałą zupę (gęstą część) z dodatkiem produktów pochodzenia zwierzęcego wyrzuć do zmieszanych. Jeśli zupa nie zawiera mięsa lub tłuszczu to może trafić do BIO. Pamiętaj, sedes to nie kosz na śmieci! Nie wylewaj do niego zupy, ponieważ zapycha kanalizację. Dodatkowo zachęcasz tym szczury do zakładania w niej gniazd" – ostrzegają warszawscy urzędnicy. 
Co jednak zrobić z "wodą" po starej, zepsutej zupie np. rosole? Nie widzę nigdzie dobrej odpowiedzi na to pytanie. W różnych artykułach przeczytamy, by odcedzić gęste nad zlewem (i wyrzucić do zmieszanych), by reszta zupy mogła spłynąć odpływu. Tylko że przecież dalej w tym jest tłuszcz. 
Najbardziej logiczne wydaje się zaniesienie jej np. w słoiku lub worku i wylanie bezpośrednio do kontenera na odpady zmieszane, ale też sobie nie dam za to ręki uciąć. Najlepiej jest mierzyć siły na zamiary, czyli nie gotować za dużo, albo po prostu wszystko ładnie zjadać i nie marnować jedzenia.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/a99ca4b02fa23fcdc12f478e122a60d3,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/a99ca4b02fa23fcdc12f478e122a60d3,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Pamiętajmy: toaleta to nie śmietnik. Gdzie można wyrzucić zupę?</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://topnewsy.pl/8311,jak-gotowac-ziemniaki-wiele-osob-robi-to-zle-przez-to-wychodza-gorsze</guid><link>https://topnewsy.pl/8311,jak-gotowac-ziemniaki-wiele-osob-robi-to-zle-przez-to-wychodza-gorsze</link><pubDate>Sat, 05 Oct 2024 17:04:25 +0200</pubDate><title>Przez takie gotowanie ziemniaki potem wychodzą gorsze. Jednak wiele osób robi tak od zawsze</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.topnewsy.pl/6981aa3472f7c7a2b11528968a911a9f,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Gotowanie ziemniaków to jedna z wielu najbardziej oczywistych i najprostszych rzeczy na świecie. Czy aby na pewno? Okazuje się, że mnóstwo osób robi to w pewien określony sposób, który jest, krótko mówiąc, zły. Ziemniaki może i potem wychodzą smaczne, ale są pozbawione wielu cennych składników.

"Ziemniaki zostaw, ale mięsko chociaż zjedz" – ileż to razy słyszeliśmy... lub sami mówiliśmy. Kartofle tudzież pyry powszechnie na talerzu pełnią rolę dodatku, wręcz zapychacza, który ma mało składników odżywczych. Tymczasem jest odwrotnie. 
"Ziemniaki dostarczą nam porcję witamin B1, B5, B6, A, E, K, PP, a w szczególności C. Zapewnią też nieco minerałów: żelaza, fosforu, magnezu, manganu i wapnia. Przede wszystkim jednak obfitują w potas, który dba m.in. o utrzymanie odpowiedniego ciśnienia krwi i napięcia mięśni" – czytamy w naTemat.
Ziemniaki powinniśmy wrzucać już do wrzącej wody. Dlaczego?
Trzeba jednak je dobrze ugotować, by zachować ich wszystkie wartości odżywcze. Zacznijmy jednak od początku. Przede wszystkim powinniśmy je obierać niedługo przed gotowaniem. Nie warto ich też wrzucać potem do wody, by tam sobie "poczekały", bo już wtedy tracą część cennych składników.
I tu dochodzimy do meritum: dużo osób wkłada ziemniaki do garnka z zimną wodą i dopiero wtedy odpala kuchenkę. To ogromny błąd. Dlaczego? Po prostu wtedy dłużej się gotują i tym samym pozbywamy ich tych wszystkich skarbów, o których była wcześniej mowa. 
"Tak więc obrane i umyte ziemniaki powinniśmy wrzucać do wody wrzącej, a nie zimnej. Żeby zmniejszyć utratę zawartych w nich soli mineralnych, woda powinna być też wcześniej lekko osolona. Soli można dodać również na samym początku gotowania ziemniaków. Co ważne, w tym przypadku gotowanie ziemniaków powinno trwać maksymalnie 15 minut. Co prawda, w zależności od odmiany ziemniaków, nie zawsze jest to możliwe, jednak powinniśmy mieć to na uwadze" – czytamy dalej w artykule.
Z tą długością czasu gotowania sprawa też jest skomplikowana. Najłatwiej sprawdzać ich miękkość widelcem, ale generalna zasada jest taka, że młode, średniej wielkości (np. przekrojone) ziemniaki powinny być gotowane 15-20 minut, a te starsze, większe, w mundurkach nawet do pół godziny. Jeśli przesadzimy i je rozgotujemy, to zawsze możemy zrobić z nich purée. 
Kiedy solić ziemniaki? Zdania są mocno podzielone
Sól też powinniśmy dodawać, kiedy woda zacznie bulgotać, a nie na samym początku. Dlaczego? Bo choć posolona woda przyspiesza proces gotowania ziemniaków, to jednak dodana "na sucho" (a raczej "na mokro") zmienia trochę jej skład, a wraz z nim temperaturę wrzenia, więc wydłuża czas potrzebny do zagotowania. Poza tym prowadzi to do powstawania osadu na garnku. 
W wielu poradnikach czytamy, że sól lepiej jest dosypać, gdy ziemniaki zaczynają się robić miękkie czy nawet pod sam koniec gotowania. Wtedy zachowują jeszcze więcej cennych składników. Jest jednak z tym takie ryzyko, że mogą nie zdążyć odpowiednio nasączyć się słoną wodą (o ile rzecz jasna lubimy doprawione potrawy). 
I jeszcze na koniec kolejne ważna rzecz: ziemniaki będą najlepsze, jeśli będą w całości zanurzone w wodzie podczas gotowania. Pod garnkiem z ziemniakami powinniśmy ustawić też średni ogień, co sprzyja równomiernemu gotowaniu skrobi. Pomaga w tym przykrywka, ale bądźmy też czujni, żeby całość nie wykipiała.

]]></description><media:thumbnail url="https://m.topnewsy.pl/6981aa3472f7c7a2b11528968a911a9f,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.topnewsy.pl/6981aa3472f7c7a2b11528968a911a9f,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">Jak gotować ziemniaki? To wcale nie jest takie oczywiste, jak się wydaje</media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
