Ken Stornes norweg filmik skok z klifu na bombe rekord świata wideo
Norweg Ken Stornes pobił rekord świata w deathdivingu Fot. www.instagram.com/earthpix
Reklama.

Ken Stornes to współczesny wiking, który postanowił zapisać się w historii, wykonując szalenie niebezpieczny skok. To nie był jego pierwszy taki wyczyn, bo już nagrywał filmiki, na których podnosi ciężary na szczycie góry lub skacze z toporami do jeziora.

Norweg skoczył "na bombę" z 40 metrów. Internauci są przerażeni

Tym razem postawił wynieść "morsowanie" na jeszcze wyższy poziom - dosłownie. Razem z ekipą zamontował kładkę na klifie na wysokości 40,5 metrów. Przed skokiem rzucił kamień, by rozbić napięcie powierzchniowe tafli wody (przy takiej wysokości byłaby "twarda" jak beton). Po chwili widzimy jak skacze do wody - wygląda to tak, jakby zaliczył "blachę", czyli upadł na brzuch.

Wielu internautów zastanawia się, czy to przeżył. Owszem, to po prostu technika skoku, która pozwala mu lepiej kontrolować lot (obok widzimy wielkie tafle lotu, w które mógłby przywalić). Przed samą powierzchnią wody jednak widać, że podkurcza nogi i wpada "na bombę". To styl ekstremalnego nurkowania wprost z Norwegii, który nosi nazwę Døds.

"Po raz kolejny zabieramy rekord świata w deathdive (dosł. śmiercionośne nurkowanie) do Norwegii, gdzie jego miejsce" – czytamy w opisie nagrania. W komentarzach ludzie zastanawiają się "Jak ten facet może kwalifikować się do ubezpieczenia zdrowotnego?", "To było bolesne. Czy jego organy są na właściwych miejscach?", "Najgłupszy sposób na śmierć?".

Jedna internautka stwierdza, że "właśnie dlatego mężczyźni żyją krócej". Tu jednak muszę ją zaskoczyć, bo kobiety też robią takie śmiercionośne skoki. Obecny rekord świata należy również do Norweszki - Asbjørg Nesje, która skończyła z nieco niższej wysokości, bo z 30,5 metra.